Co zostaje na skórze po jednym płatku
Podkład, który ma wytrzymać do wieczora, i krem z filtrem, który ma przetrwać pot i deszcz, są zaprojektowane tak, żeby nie schodzić. Taka jest ich praca. Filtr tworzy na skórze film, a podkład trzyma się dzięki silikonom i woskom. Tusz do rzęs to osobna historia, bo bywa wodoodporny. Płyn micelarny radzi sobie z pigmentem, bo pigment leży na wierzchu. Film pod nim zostaje w dużej mierze nietknięty, a razem z nim sebum z całego dnia i to, co osiadło na twarzy w drodze z pracy.
Do tego dochodzi sam płatek. Żeby zdjąć nim cokolwiek, musisz trzeć. Tarcie po skórze, która po całym dniu w ogrzewanym biurze jest już przesuszona, to zwykłe mechaniczne podrażnienie: czerwone placki przy nosie i na policzkach wieczorem, szorstkość pod palcami rano.
Co widać po tygodniu? Najpierw nos i broda. Ujścia porów wypełniają się mieszaniną resztek podkładu i łoju, pod palcem pojawiają się drobne, twarde grudki, te same, o których piszę we wpisie o zaskórnikach. Potem cera traci światło, bo warstwa zalegających resztek nie odbija go równo. A przy rzęsach zostaje tusz: rano czarne okruszki w kącikach oczu, rzęsy sztywne i łamliwe u nasady. Sporo z tego, co bierzesz za „złą cerę", jest po prostu cerą, której nikt nie domył.
Krok pierwszy: olej albo balsam, na suchą twarz
Zasada jest prosta: tłuste rozpuszcza tłuste. Filtr i podkład mają bazę tłuszczową, tak samo jak sebum, więc zdejmuje je olej albo balsam do demakijażu, a nie woda z odrobiną detergentu.
Robisz to na suchej skórze i suchymi dłońmi. Ilość: tyle, żeby palce ślizgały się po twarzy bez oporu. Masujesz kolistymi ruchami przez 30 do 60 sekund, wolno, zwłaszcza przy skrzydełkach nosa i wzdłuż żuchwy, bo tam podkład zostaje najdłużej. Sekundy liczysz naprawdę; większość z nas kończy po dziesięciu. Potem zwilżasz dłonie letnią wodą i masujesz dalej, aż olej zbieleje i zmieni się w mleczko. To emulgowanie i bez niego olej nie zejdzie ze skóry, tylko rozsmaruje się cieńszą warstwą. Na koniec spłukujesz, obficie.
Jeśli masz cerę tłustą i boisz się oleju, to uspokoję. Problem robi dopiero resztka oleju zostawiona na skórze. Dobrze zemulgowany i spłukany balsam zostawia skórę czystą, bez uczucia tłustości. Jeśli po spłukaniu czujesz film, emulgowania było za mało; wróć do wilgotnych dłoni i pomasuj jeszcze chwilę, zanim uznasz, że olej jest zły.
Krok drugi: łagodny żel i letnia woda
Drugi krok zmywa to, co zostało po pierwszym: resztkę oleju z rozpuszczonym filtrem i podkładem. Wystarczy łagodny żel albo pianka, taka, po której skóra nie ściąga się i nie „skrzypi". Skrzypienie bywa reklamowane jako czystość. W praktyce to naskórek pozbawiony własnych lipidów, który przez następne godziny będzie je gorączkowo odbudowywał, a rano czoło błyśnie mocniej niż wczoraj.
Żel rozprowadzasz na wilgotnej twarzy, 20 do 30 sekund masażu opuszkami, bez szczotek i gąbek na co dzień. Woda letnia. Nie gorąca, choćby za oknem było osiem stopni i choćby ciepła woda była tego wieczoru jedyną przyjemnością. Gorąca rozpuszcza lipidy naskórka i rozszerza naczynka, a październik z pierwszym ogrzewaniem w mieszkaniu i tak wysusza skórę wystarczająco.
Jeśli wieczorem nie miałaś ani podkładu, ani filtru, ten krok wystarczy sam. Jeśli miałaś którekolwiek z nich, potrzebne są oba.
Oczy osobno, bez pocierania
Oczu nie myje się razem z twarzą, choć kusi, żeby przejechać po nich tym samym balsamem i mieć to z głowy. Skóra powiek jest najcieńsza na całej twarzy, a tusz, zwłaszcza wodoodporny, wymaga rozpuszczenia zamiast ścierania.
Tu płatek jest na miejscu, pod warunkiem, że nim nie trzesz. Nasączasz go płynem dwufazowym albo olejem do demakijażu oczu, przykładasz do zamkniętego oka i czekasz. Dziesięć, piętnaście sekund, bez ruchu. Tusz rozpuszcza się sam. Dopiero potem zsuwasz płatek w dół, wzdłuż rzęs, jednym ruchem, i powtarzasz świeżym rogiem, aż wyjdzie czysty. Kreska w linii wodnej i resztki przy nasadzie rzęs: patyczek zwilżony tym samym płynem, bez naciskania.
Pocieranie na boki wyrywa rzęsy i drażni brzeg powieki. A tusz, który zostaje na noc, sklei rano rzęsy w sztywne grudki, które łamią się przy pierwszym rozczesaniu. Po zdjęciu tuszu spłucz okolicę oka letnią wodą, bo płyn dwufazowy również zostawia film.
Wieczór bez makijażu, chusteczki i micelarny bez spłukania
„Dziś nie miałam makijażu, więc tylko przetarłam twarz." Słyszę to często i za każdym razem pytam o filtr. Krem z SPF to film, który ma trzymać się skóry mimo potu i wilgoci. Sam z siebie nie zejdzie, a każdy kolejny dzień dokłada nową warstwę na starą. Do tego sebum i to, co przynosi powietrze. W Bielsku-Białej październik to początek sezonu grzewczego, a razem z nim smogu; drobne cząstki osiadają na twarzy tak samo jak na parapecie. Wieczór bez makijażu wymaga więc mycia, tylko krótszego: przy samym filtrze wystarczy balsam i żel, bez etapu oczu.
Dwie pułapki. Chusteczki do demakijażu: wygodne w pociągu, w domu bez sensu. Rozsmarowują podkład zamiast go zdejmować, a substancja myjąca i konserwanty, którymi są nasączone, zostają na skórze do rana. Do tego nie da się ich użyć bez tarcia. Druga pułapka to płyn micelarny „bez spłukiwania". Micele wiążą brud i pigment, ale razem z nimi na skórze zostaje środek myjący. U części osób nic się nie dzieje, u części po kilku tygodniach pojawia się pieczenie i zaczerwienienie, którego nie da się z niczym powiązać. Spłukanie zajmuje dziesięć sekund.
A gdy robisz to wszystko dobrze, a nos i broda nadal są pełne grudek? Wtedy demakijaż nie jest winny; pory zapchane od miesięcy trzeba najpierw opróżnić. Kiedy taki zabieg ma sens, przeczytasz we wpisie o oczyszczaniu twarzy, a jak wygląda w gabinecie, na stronie oczyszczania skóry.
Ten gest z ręcznikiem
Obiecałam gest, który psuje najlepiej dobrany żel. To wycieranie twarzy. Energiczne, ręcznikiem kąpielowym, tym samym, którym wycierasz ciało i który wisi w ciepłej łazience od tygodnia.
Świeżo umyta skóra ma rozpulchniony naskórek i zero ochrony. Tarcie frotą w tym momencie robi dokładnie to, przed czym chroniłaś ją, rezygnując z płatka. A ręcznik, który nie wysycha do końca między jednym prysznicem a drugim, zostawia na czystej twarzy więcej, niż chciałabyś wiedzieć.
Rozwiązanie kosztuje tyle, co mały ręcznik do twarzy. Osobny, zmieniany co dwa, trzy dni. Przykładasz i dociskasz, nic więcej. Skóra ma zostać lekko wilgotna, bo na taką najlepiej wchodzi krem, a w październiku, gdy kaloryfery już grzeją, ta wilgoć jest potrzebna jak nigdy.
Cały demakijaż z tego wpisu trwa około dwóch minut. Tydzień takiego mycia da się zobaczyć w lustrze rano, bez lampy. Który ręcznik wisi teraz przy twojej umywalce i od kiedy?
Najczęściej zadawane pytania
Jako pierwszy krok przy lekkim makijażu i ze spłukaniem, tak. Przy kremie z filtrem i trwałym podkładzie zostawia na skórze film; wtedy potrzebny jest olej albo balsam, a po nim żel.
Nie, jeśli go zemulgujesz letnią wodą i dokładnie spłuczesz, a potem umyjesz twarz żelem. Pory zatyka dopiero resztka niespłukanego oleju.
Około dwóch minut: balsam przez 30 do 60 sekund z emulgowaniem, żel przez 20 do 30. Oczy osobno, bo tam płatek ma leżeć, a nie trzeć.
Tak. Krem z SPF to film zaprojektowany tak, żeby nie schodzić, a do niego przez dzień dokleja się sebum i to, co nosi powietrze. Przy samym filtrze wystarczy balsam i żel.
Nasączony płatek przyłóż do zamkniętego oka na 10 do 15 sekund bez ruchu, potem zsuń go w dół wzdłuż rzęs. Powtórz świeżym rogiem płatka. Na koniec spłucz okolicę oka letnią wodą.
Powiązane zabiegi

Autorka artykułu
Karolina CyrekWłaścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych
Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.
Wszystkie artykułyPotrzebujesz indywidualnej oceny?
Umów się na bezpłatną konsultację
Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.
Zarezerwuj wizytęPrzeczytaj też

Oczyszczanie twarzy – kiedy ma sens i skąd wiedzieć, że Twoja skóra naprawdę go potrzebuje?
Zaskórniki, świecąca strefa T, szorstkość – po czym poznać, że skóra naprawdę potrzebuje profesjonalnego oczyszczania, a kiedy lepiej wybrać inne podejście?
Zaskórniki na twarzy – jak się ich pozbyć raz a dobrze? Oczami kosmetologa Estelium
Wyciskanie zaskórników daje ulgę tylko na chwilę. Aby pozbyć się ich trwale, musimy zadziałać u źródła – uregulować pracę gruczołów i prawidłowo złuszczać naskórek.

Nadmiar sebum i tłusta skóra – jak wyciszyć gruczoły łojowe? Radzi kosmetolog
Matujące pudry i agresywne żele myjące to ślepa uliczka w walce z nadmiarem sebum. Aby zredukować łojotok, musimy zrozumieć, dlaczego skóra desperacko produkuje tłuszcz.

