Pielęgnacja domowa i styl życia dla skóry

    Demakijaż krok po kroku. Płatek zdejmuje kolor, a filtr i podkład zostają na noc

    Znasz to: jest 23:10, przejeżdżasz twarz jednym płatkiem z płynem micelarnym, płatek wychodzi beżowy i uznajesz, że skóra jest czysta? Beż na płatku to pigment, a **filtr** nałożony rano i podkład, który trzymał się cały dzień, w dużej części zostają tam, gdzie były. Pokażę ci demakijaż, który naprawdę je zdejmuje, i opowiem, jak wygląda skóra po tygodniu „jednego płatka". Jest w tym jeszcze jeden gest, który w łazience robi prawie każda z nas i który psuje nawet najlepiej dobrany żel; o nim pod koniec.

    Karolina CyrekKarolina Cyrek14 października 20246 min czytania
    Dłonie rozprowadzające balsam do demakijażu na twarzy przy umywalce wieczorem

    Co zostaje na skórze po jednym płatku

    Podkład, który ma wytrzymać do wieczora, i krem z filtrem, który ma przetrwać pot i deszcz, są zaprojektowane tak, żeby nie schodzić. Taka jest ich praca. Filtr tworzy na skórze film, a podkład trzyma się dzięki silikonom i woskom. Tusz do rzęs to osobna historia, bo bywa wodoodporny. Płyn micelarny radzi sobie z pigmentem, bo pigment leży na wierzchu. Film pod nim zostaje w dużej mierze nietknięty, a razem z nim sebum z całego dnia i to, co osiadło na twarzy w drodze z pracy.

    Do tego dochodzi sam płatek. Żeby zdjąć nim cokolwiek, musisz trzeć. Tarcie po skórze, która po całym dniu w ogrzewanym biurze jest już przesuszona, to zwykłe mechaniczne podrażnienie: czerwone placki przy nosie i na policzkach wieczorem, szorstkość pod palcami rano.

    Co widać po tygodniu? Najpierw nos i broda. Ujścia porów wypełniają się mieszaniną resztek podkładu i łoju, pod palcem pojawiają się drobne, twarde grudki, te same, o których piszę we wpisie o zaskórnikach. Potem cera traci światło, bo warstwa zalegających resztek nie odbija go równo. A przy rzęsach zostaje tusz: rano czarne okruszki w kącikach oczu, rzęsy sztywne i łamliwe u nasady. Sporo z tego, co bierzesz za „złą cerę", jest po prostu cerą, której nikt nie domył.

    Krok pierwszy: olej albo balsam, na suchą twarz

    Zasada jest prosta: tłuste rozpuszcza tłuste. Filtr i podkład mają bazę tłuszczową, tak samo jak sebum, więc zdejmuje je olej albo balsam do demakijażu, a nie woda z odrobiną detergentu.

    Robisz to na suchej skórze i suchymi dłońmi. Ilość: tyle, żeby palce ślizgały się po twarzy bez oporu. Masujesz kolistymi ruchami przez 30 do 60 sekund, wolno, zwłaszcza przy skrzydełkach nosa i wzdłuż żuchwy, bo tam podkład zostaje najdłużej. Sekundy liczysz naprawdę; większość z nas kończy po dziesięciu. Potem zwilżasz dłonie letnią wodą i masujesz dalej, aż olej zbieleje i zmieni się w mleczko. To emulgowanie i bez niego olej nie zejdzie ze skóry, tylko rozsmaruje się cieńszą warstwą. Na koniec spłukujesz, obficie.

    Jeśli masz cerę tłustą i boisz się oleju, to uspokoję. Problem robi dopiero resztka oleju zostawiona na skórze. Dobrze zemulgowany i spłukany balsam zostawia skórę czystą, bez uczucia tłustości. Jeśli po spłukaniu czujesz film, emulgowania było za mało; wróć do wilgotnych dłoni i pomasuj jeszcze chwilę, zanim uznasz, że olej jest zły.

    Krok drugi: łagodny żel i letnia woda

    Drugi krok zmywa to, co zostało po pierwszym: resztkę oleju z rozpuszczonym filtrem i podkładem. Wystarczy łagodny żel albo pianka, taka, po której skóra nie ściąga się i nie „skrzypi". Skrzypienie bywa reklamowane jako czystość. W praktyce to naskórek pozbawiony własnych lipidów, który przez następne godziny będzie je gorączkowo odbudowywał, a rano czoło błyśnie mocniej niż wczoraj.

    Żel rozprowadzasz na wilgotnej twarzy, 20 do 30 sekund masażu opuszkami, bez szczotek i gąbek na co dzień. Woda letnia. Nie gorąca, choćby za oknem było osiem stopni i choćby ciepła woda była tego wieczoru jedyną przyjemnością. Gorąca rozpuszcza lipidy naskórka i rozszerza naczynka, a październik z pierwszym ogrzewaniem w mieszkaniu i tak wysusza skórę wystarczająco.

    Jeśli wieczorem nie miałaś ani podkładu, ani filtru, ten krok wystarczy sam. Jeśli miałaś którekolwiek z nich, potrzebne są oba.

    Oczy osobno, bez pocierania

    Oczu nie myje się razem z twarzą, choć kusi, żeby przejechać po nich tym samym balsamem i mieć to z głowy. Skóra powiek jest najcieńsza na całej twarzy, a tusz, zwłaszcza wodoodporny, wymaga rozpuszczenia zamiast ścierania.

    Tu płatek jest na miejscu, pod warunkiem, że nim nie trzesz. Nasączasz go płynem dwufazowym albo olejem do demakijażu oczu, przykładasz do zamkniętego oka i czekasz. Dziesięć, piętnaście sekund, bez ruchu. Tusz rozpuszcza się sam. Dopiero potem zsuwasz płatek w dół, wzdłuż rzęs, jednym ruchem, i powtarzasz świeżym rogiem, aż wyjdzie czysty. Kreska w linii wodnej i resztki przy nasadzie rzęs: patyczek zwilżony tym samym płynem, bez naciskania.

    Pocieranie na boki wyrywa rzęsy i drażni brzeg powieki. A tusz, który zostaje na noc, sklei rano rzęsy w sztywne grudki, które łamią się przy pierwszym rozczesaniu. Po zdjęciu tuszu spłucz okolicę oka letnią wodą, bo płyn dwufazowy również zostawia film.

    Wieczór bez makijażu, chusteczki i micelarny bez spłukania

    „Dziś nie miałam makijażu, więc tylko przetarłam twarz." Słyszę to często i za każdym razem pytam o filtr. Krem z SPF to film, który ma trzymać się skóry mimo potu i wilgoci. Sam z siebie nie zejdzie, a każdy kolejny dzień dokłada nową warstwę na starą. Do tego sebum i to, co przynosi powietrze. W Bielsku-Białej październik to początek sezonu grzewczego, a razem z nim smogu; drobne cząstki osiadają na twarzy tak samo jak na parapecie. Wieczór bez makijażu wymaga więc mycia, tylko krótszego: przy samym filtrze wystarczy balsam i żel, bez etapu oczu.

    Dwie pułapki. Chusteczki do demakijażu: wygodne w pociągu, w domu bez sensu. Rozsmarowują podkład zamiast go zdejmować, a substancja myjąca i konserwanty, którymi są nasączone, zostają na skórze do rana. Do tego nie da się ich użyć bez tarcia. Druga pułapka to płyn micelarny „bez spłukiwania". Micele wiążą brud i pigment, ale razem z nimi na skórze zostaje środek myjący. U części osób nic się nie dzieje, u części po kilku tygodniach pojawia się pieczenie i zaczerwienienie, którego nie da się z niczym powiązać. Spłukanie zajmuje dziesięć sekund.

    A gdy robisz to wszystko dobrze, a nos i broda nadal są pełne grudek? Wtedy demakijaż nie jest winny; pory zapchane od miesięcy trzeba najpierw opróżnić. Kiedy taki zabieg ma sens, przeczytasz we wpisie o oczyszczaniu twarzy, a jak wygląda w gabinecie, na stronie oczyszczania skóry.

    Ten gest z ręcznikiem

    Obiecałam gest, który psuje najlepiej dobrany żel. To wycieranie twarzy. Energiczne, ręcznikiem kąpielowym, tym samym, którym wycierasz ciało i który wisi w ciepłej łazience od tygodnia.

    Świeżo umyta skóra ma rozpulchniony naskórek i zero ochrony. Tarcie frotą w tym momencie robi dokładnie to, przed czym chroniłaś ją, rezygnując z płatka. A ręcznik, który nie wysycha do końca między jednym prysznicem a drugim, zostawia na czystej twarzy więcej, niż chciałabyś wiedzieć.

    Rozwiązanie kosztuje tyle, co mały ręcznik do twarzy. Osobny, zmieniany co dwa, trzy dni. Przykładasz i dociskasz, nic więcej. Skóra ma zostać lekko wilgotna, bo na taką najlepiej wchodzi krem, a w październiku, gdy kaloryfery już grzeją, ta wilgoć jest potrzebna jak nigdy.

    Cały demakijaż z tego wpisu trwa około dwóch minut. Tydzień takiego mycia da się zobaczyć w lustrze rano, bez lampy. Który ręcznik wisi teraz przy twojej umywalce i od kiedy?

    Najczęściej zadawane pytania

    Jako pierwszy krok przy lekkim makijażu i ze spłukaniem, tak. Przy kremie z filtrem i trwałym podkładzie zostawia na skórze film; wtedy potrzebny jest olej albo balsam, a po nim żel.

    Nie, jeśli go zemulgujesz letnią wodą i dokładnie spłuczesz, a potem umyjesz twarz żelem. Pory zatyka dopiero resztka niespłukanego oleju.

    Około dwóch minut: balsam przez 30 do 60 sekund z emulgowaniem, żel przez 20 do 30. Oczy osobno, bo tam płatek ma leżeć, a nie trzeć.

    Tak. Krem z SPF to film zaprojektowany tak, żeby nie schodzić, a do niego przez dzień dokleja się sebum i to, co nosi powietrze. Przy samym filtrze wystarczy balsam i żel.

    Nasączony płatek przyłóż do zamkniętego oka na 10 do 15 sekund bez ruchu, potem zsuń go w dół wzdłuż rzęs. Powtórz świeżym rogiem płatka. Na koniec spłucz okolicę oka letnią wodą.

    Powiązane zabiegi

    Karolina Cyrek

    Autorka artykułu

    Karolina Cyrek

    Właścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych

    Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też