Przebarwienia i koloryt skóry

    Melasma a IPL: kiedy światło pomaga, a kiedy pociemnia plamę

    Plama nad górną wargą i na policzkach, która zimą prawie znika, a po każdym lecie wraca ciemniejsza, choć filtr niby był: brzmi znajomo? Ktoś już powiedział Ci, że to melasma, i ktoś inny, że laser to załatwi. **Przy melasmie nie zaczynam od światła**, a poniżej tłumaczę, kiedy IPL jednak ma sens, kiedy wybieram co innego, i bez czego każda z tych dróg jest wyrzuceniem pieniędzy. O tym ostatnim na końcu.

    Karolina CyrekKarolina Cyrek11 września 20267 min czytania
    Zbliżenie policzka i górnej wargi z symetrycznym, rozmytym brązowym przebarwieniem typu melasma na skórze bez makijażu

    Dlaczego przy melasmie nie zaczynam od IPL

    Bo melasma reaguje na światło inaczej niż plama po słońcu. Przy zwykłej plamie impuls IPL nagrzewa barwnik, plama ciemnieje na kilka dni, złuszcza się i blednie. Przy melasmie komórki barwnikowe są nadwrażliwe, a ciepło i światło potrafią je pobudzić zamiast uspokoić. Efekt bywa odwrotny do zamierzonego: plama po zabiegu ciemnieje, zamiast zblednąć, czasem na tle, które wcześniej było czyste. Dlatego u klientki z melasmą głowica IPL czeka na końcu kolejki, jeśli w ogóle dochodzi do głosu. Rozumiem pokusę, bo światło działa szybko i widowiskowo. Przy melasmie widowiskowo bywa właśnie to, czego nie chcesz.

    Skąd bierze się melasma i dlaczego tak uparcie wraca, opisałam we osobnym wpisie. Ten tekst jest o czym innym: o decyzji zabiegowej. Co robię na konsultacji, kiedy mimo wszystko włączam światło, kiedy zamiast tego wybieram ResurFX i co musi się wydarzyć wcześniej, żeby którekolwiek z tych rozwiązań miało sens.

    Jak odróżniam melasmę od plamy po słońcu na konsultacji

    Zaczynam od patrzenia, potem pytam, a o głowicy myślę na samym końcu. Plama po słońcu jest zwykle pojedyncza albo rozsiana bez planu, ma ostrą krawędź i jednolity kolor. Melasma lubi symetrię: te same miejsca po obu stronach twarzy, policzki i czoło, często też górna warga, a jej brzeg jest rozmyty, jak plama akwareli na mokrym papierze. Na skórze bez makijażu widać to wyraźniej, dlatego proszę, żebyś przyszła bez podkładu. Jeśli masz zdjęcia z różnych pór roku, pokaż mi je: melasma na nich faluje, plama po słońcu stoi w miejscu.

    Potem wywiad, i on często rozstrzyga więcej niż lupa. Kiedy plama się pojawiła? Czy była ciąża? Czy bierzesz antykoncepcję hormonalną albo inne hormony? Co dzieje się z plamą zimą, a co po tygodniu w gorącym kraju albo po saunie? Odpowiedzi układają się w obraz, który mówi mi, czy mam przed sobą ślad po dawnym słońcu, czy wciąż pracujący silnik hormonalny. Jeśli jesteś w ciąży, rozmowa o świetle kończy się od razu i przesuwamy wszystko na później.

    Dwie sytuacje odsyłam dalej. Znamiona, nawet jeśli wyglądają jak plamki, ogląda dermatolog z dermatoskopem, światłem ich nie ruszam. Plamy typu café-au-lait też najpierw ocenia lekarz, a ja nie obiecuję przy nich efektu.

    Kiedy IPL jednak wchodzi

    Wybiórczo i późno. Najpierw skóra dostaje kilka tygodni przygotowania: pielęgnacja rozjaśniająca i codzienna fotoprotekcja, a ja patrzę, jak melasma na to odpowiada. Część plam blednie już na tym etapie i wtedy światło w ogóle nie jest potrzebne. Jeśli po przygotowaniu zostaje coś, co nie chce ustąpić, a skóra jest spokojna i nieopalona, dopiero wtedy rozmawiamy o IPL.

    Wchodzę wtedy z niskimi parametrami, na małym polu, i czekam, jak to pole zachowa się przez kolejne dni, zanim zrobię cokolwiek dalej. Szafirowa końcówka z chłodzeniem kontaktowym i równy rozkład energii w impulsie (OPT) obniżają ryzyko przegrzania, ale go nie znoszą, dlatego przy melasmie nie ma miejsca na „mocniej, żeby szybciej". Najczęstszy scenariusz, w którym IPL ma sens: melasma wymieszana z plamami posłonecznymi. Wtedy światło dostaje wyłącznie plamy po słońcu, punktowo, a strefę melasmy omijam. Jeśli pole próbne zachowa się dobrze, kolejne sesje planuję w odstępach 2–4 tygodni, z tą samą ostrożnością co za pierwszym razem.

    Sezon: wyłącznie jesień i zima. Przed zabiegiem cztery tygodnie bez opalania i samoopalacza. Retinoidy i kwasy odkładasz na siedem dni wcześniej, a jeśli robiłaś peeling, odczekaj dwa tygodnie. Po zabiegu SPF 50 codziennie, przez minimum cztery tygodnie, choć przy melasmie to i tak za krótko, do czego wrócę. Bez konsultacji nie robię tego nigdy, także wtedy, gdy przynosisz plan z innego gabinetu.

    Kiedy zamiast IPL wybieram ResurFX

    Bywa, że chcę pracować nad tą skórą, ale szerokie światło na całej powierzchni to za duże ryzyko. Wtedy patrzę na drugą głowicę Stellar M22. ResurFX 1565 nm to nieablacyjny laser frakcyjny: energia trafia w skórę w drobnych kolumnach, a naskórek między nimi zostaje nienaruszony. Skaner CoolScan rozkłada te punkty równo po polu zabiegowym. Po zabiegu skóra jest zaczerwieniona przez 1–3 dni, czasem lekko obrzęknięta, i to tyle z widocznego gojenia.

    Sięgam po ResurFX, gdy melasmie towarzyszy problem z jakością skóry, na przykład nierówna faktura albo drobne blizny. Przy pracy nad jakością skóry to zwykle 2–3 sesje. Nie obiecuję, że frakcyjne ciepło rozjaśni melasmę, bo ciepło to wciąż ciepło i przy tej skórze zawsze jest ryzykiem. Mogę za to obiecać, że nie dostaniesz go na całej powierzchni naraz, a decyzja zapadnie dopiero po obejrzeniu skóry. Kwotę i plan podaję na konsultacji.

    Dlaczego bez SPF każdy zabieg jest stratą pieniędzy

    Obiecałam na początku. Ta rzecz to filtr, codziennie, także w listopadzie i także w aucie. Przy zwykłej plamie po słońcu mówię o SPF 50 przez minimum cztery tygodnie po zabiegu. Przy melasmie mówię: bez daty końcowej. Komórki, które ją produkują, nie idą po zabiegu na emeryturę, one tylko czekają na bodziec. Jeden weekend w słońcu bez filtra albo tydzień z filtrem nałożonym rano i niepoprawionym do wieczora, i plama wraca do punktu, z którego startowałyśmy. Zapłaciłaś za sesję, a efekt rozpłynął się na tarasie. W aucie też: szyba zatrzymuje mniej, niż się wydaje, a plama nad wargą siedzi dokładnie tam, gdzie pada światło z bocznego okna.

    Dlatego kolejność u mnie jest zawsze ta sama: najpierw filtr i pielęgnacja, a światło albo laser dopiero wtedy, gdy skóra pokaże, że jest na nie gotowa. Klientce, która przez kilka tygodni nosi SPF bez przypominania, proponuję kolejny krok. Ta, która „zapomina", straci pieniądze na każdym zabiegu, także tym najlepiej dobranym, i wolę powiedzieć jej to na konsultacji niż po fakcie.

    Melasma nie znika od czytania i nie znika od jednej sesji. Za to daje się prowadzić, jeśli zaczniesz od właściwego końca. Masz filtr w torebce, czy tylko w łazience?

    Najczęściej zadawane pytania

    Nie i nie obiecuję tego. Melasma po świetle może pociemnieć. IPL wchodzi u mnie dopiero po przygotowaniu skóry, z niskimi parametrami, najczęściej na plamy posłoneczne wymieszane z melasmą.

    Melasma leży symetrycznie po obu stronach twarzy i ma rozmyte brzegi, często pojawia się po ciąży albo przy antykoncepcji hormonalnej. Plama po słońcu ma ostrą krawędź. Rozstrzygam to na konsultacji, na skórze bez makijażu.

    Bezpieczniejszy niż światło na całej powierzchni, bo energia trafia w skórę w drobnych kolumnach, bez naruszania naskórka. Nadal jest to ciepło, więc wymaga przygotowania skóry i filtra, a robię go wyłącznie jesienią i zimą.

    Nie. Ciąża przesuwa każdy zabieg światłem i laserem na później. Zostaje pielęgnacja i filtr, a o zabiegach porozmawiamy po tym okresie.

    Minimum cztery tygodnie to zasada dla każdej plamy. Przy melasmie filtr zostaje na stałe, bo komórki barwnikowe dalej reagują na słońce i ciepło.

    Powiązane zabiegi

    Karolina Cyrek

    Autorka artykułu

    Karolina Cyrek

    Właścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych

    Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też