Naczynka, rumień i skóra wrażliwa

    Czerwone kropki na skórze: co to jest, kiedy iść do lekarza i jak zamyka je światło

    Zauważyłaś ją latem, przy przebieraniu się na basenie: mała czerwona kropka na brzuchu, której rok temu nie było. Potem druga, na ramieniu. Nie boli, nie swędzi, nie schodzi jak pryszcz i nie chce zniknąć. To najprawdopodobniej **naczyniak rubinowy**, jedna z częstszych zmian na skórze dorosłego człowieka i jedna z najbardziej niegroźnych. Piszę, czym jest, kiedy mimo wszystko iść z nim do lekarza, jak zamyka go światło IPL i dlaczego po zabiegu przez kilka dni wygląda gorzej niż przed nim. **O tym ostatnim na końcu**, bo to dokładnie ten moment, w którym klientki piszą do mnie z pytaniem, czy coś poszło nie tak.

    Karolina CyrekKarolina Cyrek11 września 20267 min czytania
    Zbliżenie skóry tułowia z kilkoma drobnymi, wypukłymi, wiśniowoczerwonymi kropkami naczyniaków rubinowych

    Czym jest ta kropka

    Naczyniak rubinowy to kłębek drobnych, rozszerzonych naczyń tuż pod naskórkiem. Z zewnątrz widać go jako kropkę albo drobną, gładką grudkę koloru wiśni, od śladu po cienkim długopisie do łebka szpilki, czasem większą. Najchętniej siada na tułowiu i ramionach, rzadziej na szyi. Przybywa go z wiekiem, stąd druga nazwa: naczyniak senilny, choć pierwsze pojawiają się dużo wcześniej, niż to słowo sugeruje.

    Jest łagodny. Nie jest nowotworem, nie zaraża, nie zamienia się w nic groźnego. Sam z siebie nie znika: jeśli już jest, zostaje. Dlaczego powstaje, do końca nie wiadomo, w grę wchodzą geny i po prostu lata. Wiem za to, jak go rozpoznać i co z nim zrobić.

    Naczyniak gwiaździsty wygląda inaczej: czerwony punkt w środku i cienkie nitki rozchodzące się od niego promieniście, jak pajączek z nóżkami. Gdy przyciśniesz go palcem, blednie, a po puszczeniu wypełnia się od środka na zewnątrz. Częściej wybiera twarz, dłonie i górną część tułowia. Jest tak samo łagodny.

    Oba różnią się od zwykłego pękniętego naczynka, o którym piszę w tekście o naczynkach na twarzy: tam jest jedna rozszerzona nitka, tu skupisko albo punkt z własnym zasilaniem.

    Kiedy mimo wszystko idziesz do dermatologa

    Moja rola jest prosta: rozpoznać to, co typowe, i zostawić lekarzowi wszystko, co typowe nie jest. Do dermatologa odsyłam, zanim cokolwiek zrobię, gdy kropka zmienia kolor, ciemnieje albo robi się czarna. Gdy krwawi, choć jej nie zaczepiłaś. Gdy wyraźnie urosła w ciągu kilku tygodni. I wtedy, gdy sama nie mam pewności, że to naczyniak rubinowy, a nie coś, co tylko tak wygląda.

    To samo dotyczy zmian, których w ogóle nie dotykam światłem: naczyniaków płaskich, tych rozlanych, obecnych od urodzenia, i naczyniaków jamistych. To wyłącznie sprawa lekarza. Znamion nie usuwam światłem nigdy, nawet jeśli jesteś przekonana, że to „taka sama kropka, tylko brązowa". Wolę odesłać niepotrzebnie, niż przypalić coś, co należało obejrzeć pod dermatoskopem.

    Jak światło IPL zamyka naczyniaka

    Na Stellar M22 używam do tego głowicy Universal IPL z filtrem dobranym do hemoglobiny. Światło przechodzi przez naskórek i pochłania się w krwi, a naczyniak to w całości krew zamknięta w drobnych naczyniach. Krew się podgrzewa, ścianki sklejają, a organizm w kolejnych tygodniach wchłania to, co zostało. Naskórek zostaje nienaruszony: nic nie tnę, nic nie wypalam.

    Szafirowa końcówka głowicy chłodzi skórę w tej samej chwili, w której daje impuls. Czujesz krótkie ciepło, jak pstryknięcie gumką. Bez znieczulenia.

    Pojedyncza kropka to kilka minut i często jedna sesja. Kilkanaście kropek na brzuchu i plecach to dłuższa wizyta i zwykle seria, 2–4 zabiegi w odstępach 4–6 tygodni, bo większe naczyniaki potrzebują więcej niż jednego podejścia. Naczyniak gwiaździsty zamykam od środka: najpierw punkt, z którego wychodzą nitki, bo to on je zasila. Większy, wypukły naczyniak, na którym światło się zatrzymuje, dostaje laser Nd:YAG na starszym, klasycznym M22, który stoi obok Stellara.

    Równy rozkład energii w impulsie, który Lumenis nazywa OPT, ma tu praktyczne znaczenie. Przy kilkunastu kropkach obok siebie każda dostaje to samo, bez „strzału" na początku błysku. Jak to działa i dlaczego to czuć, opisałam w tekście o samym urządzeniu.

    Co dzieje się po zabiegu

    Zamknięty naczyniak nie znika od razu. W ciągu kilku dni ciemnieje, robi się brunatny albo prawie czarny, twardnieje i po jakimś czasie odpada jak strupek. Pod spodem zostaje różowy ślad, który blednie przez kolejne tygodnie. Efekt oceniam po 2–4 tygodniach, nie wcześniej.

    Do tego czasu dwie zasady. Nie zdrapujesz strupka, nawet gdy trzyma się na włosku. I codziennie SPF 50 na miejsce zabiegu, przez minimum 4 tygodnie, bez słońca. Brzuch i ramiona latem trudno przed słońcem uchronić, dlatego naczyniaki zamykam jesienią i zimą, na nieopalonej skórze. Przed zabiegiem 4 tygodnie bez opalania, samoopalacz też się liczy.

    Przygotowanie jak przy każdym zabiegu światłem: 7 dni bez retinoidów i kwasów na tym obszarze, 2 tygodnie od peelingu, w dniu zabiegu skóra czysta, bez balsamu i samoopalacza. Leki fotouczulające, aktywna opryszczka w okolicy i ciąża przesuwają termin.

    Czego nie robić w domu

    Nie wyciskaj. To naczynie, nie zaskórnik. W środku nie ma nic do wyciśnięcia, jest krew, i wyciskanie kończy się krwawieniem albo siniakiem, a naczyniak zostaje.

    Nie przypalaj. Domowe „pióra plazmowe", elektrokoagulatory z internetu, rozgrzana igła. Skóra nad naczyniakiem jest cienka, a pod spodem jest krew. Najczęstszy wynik to blizna albo ciemna plama, która zostaje dłużej niż sam naczyniak. Kwasy i płyny „na kurzajki" działają podobnie: nie mają czego rozpuścić, więc uszkadzają to, co dookoła.

    I jedno, co zrobić: jeśli kropek jest dużo albo przybywa ich szybko, nie licz ich sama w lustrze. Pokaż je na konsultacji. Obejrzę je z bliska, powiem, które nadają się do światła, które chcę, żeby zobaczył lekarz, i podam kwotę za to, co faktycznie jest do zrobienia.

    Dlaczego przez kilka dni wygląda gorzej

    Obiecałam wyjaśnić.

    Ciemna, twarda kropka po zabiegu wygląda jak pogorszenie, a jest dowodem, że zabieg zadziałał. Światło podgrzało krew w naczyniaku i ją ścięło, tak jak ścina się białko na patelni. To, co było czerwone i miękkie, robi się ciemne i twarde, bo krew w środku przestała płynąć. Organizm nie ma jak wchłonąć tego z dnia na dzień, więc najpierw robi z tego strupek, a potem go zrzuca. Kilka dni brzydko, kilka tygodni różowo, potem czysta skóra.

    Kto o tym nie wie, widzi czarną kropkę na trzeci dzień i myśli, że coś poszło nie tak. Dlatego mówię to przed zabiegiem, a nie po.

    Policz dziś przy lustrze, ile ich masz. Zapisz gdzieś tę liczbę, bo za rok będzie ciekawie ją porównać.

    Najczęściej zadawane pytania

    Nie. To łagodne skupiska drobnych naczyń, które nie zamieniają się w nic groźnego. Do lekarza idziesz, gdy kropka zmienia kolor, krwawi bez powodu albo szybko rośnie.

    Nie. Jeśli już jest, zostaje, a z wiekiem zwykle przybywa nowych. Zamknięty światłem ciemnieje, odpada jak strupek i w tym miejscu nie wraca.

    Pojedyncza kropka to kilka minut i często jedna sesja. Przy wielu albo większych naczyniakach zwykle 2–4 zabiegi w odstępach 4–6 tygodni.

    Kropka w ciągu kilku dni ciemnieje i twardnieje, potem odpada jak strupek. Zostaje różowy ślad, który blednie przez kolejne tygodnie. Strupka nie zdrapujesz, a na miejsce zabiegu codziennie nakładasz SPF 50.

    Nie wyciskaj go i nie przypalaj. W środku jest krew, więc kończy się to krwawieniem, blizną albo ciemną plamą, a naczyniak i tak zostaje.

    Powiązane zabiegi

    Karolina Cyrek

    Autorka artykułu

    Karolina Cyrek

    Właścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych

    Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też