Pielęgnacja domowa i styl życia dla skóry

    Picie drożdży na trądzik. Co jest w tej szklance i dlaczego części osób „pomogło"

    Wpisz w wyszukiwarkę „drożdże na cerę" i dostaniesz dwa obozy: jeden przysięga, że po dwóch tygodniach picia zniknęły wypryski, drugi ostrzega, że od drożdży wysypało jeszcze bardziej. Obie strony mają szklankę ciepłego mleka z kostką i obie mają trochę racji, tylko z innych powodów, niż myślą. Nie zamierzam się z tego śmiać; rozumiem, dlaczego ten przepis wraca co jesień. Jest w nim jedna rzecz, którą bym zostawiła, i o niej pod koniec.

    Karolina CyrekKarolina Cyrek13 października 20256 min czytania
    Szklanka ciepłego mleka i kostka świeżych drożdży na kuchennym blacie

    Skąd się wziął ten przepis

    Drożdże piekarskie od pokoleń były najtańszym w kuchni źródłem witamin z grupy B. Kiedy suplementów nie było albo były drogie, kostka za grosze, rozpuszczona w ciepłym mleku, robiła za „kurację wzmacniającą": na włosy, na paznokcie, na cerę, na osłabienie po chorobie. Babcia piła, mama piła, przepis poszedł dalej i dziś krąży w komentarzach pod postami o trądziku.

    Ma wszystko, czego potrzebuje domowy sposób, żeby przetrwać dekady. Kosztuje mniej niż kawa na wynos. Brzmi „naturalnie", a witaminy z grupy B naprawdę są skórze potrzebne, więc rozumowanie wydaje się logiczne. Do tego jesień: dni krótsze, cera po lecie gorsza, a człowiek chętniej zaczyna coś „od poniedziałku". Październik jest sezonem na drożdże jak czerwiec na truskawki.

    Co jest w tej szklance, a czego w niej nie ma

    Uczciwie: kostka drożdży w mleku to porcja witamin z grupy B i trochę białka. Tyle. Nie ma w niej niczego, co wchodziłoby w spór z gruczołem łojowym, z zatkanym ujściem albo z bakteriami w środku wypryska. Trądzik jest chorobą mieszka włosowego i gruczołu łojowego, a szklanka mleka nie ma do nich innej drogi niż ta, którą ma cały obiad.

    Witaminy z grupy B są skórze potrzebne, to prawda. Ale przy zwykłej, w miarę urozmaiconej diecie ich niedobór jest rzadki, a nadmiar tych rozpuszczalnych w wodzie organizm po prostu wydala. Jeśli podejrzewasz u siebie niedobór, bo jesteś na diecie eliminacyjnej albo od miesięcy masz osłabienie i wypadanie włosów, to sprawa na badania u lekarza, a nie na zgadywanie kostką.

    Solidnych dowodów na to, że picie drożdży poprawia cerę trądzikową, nie ma. Jest tradycja i jest poczucie, że „nic nie zaszkodzi". To drugie też nie do końca.

    Brzuch, ciąża, mleko: to, o czym przepis milczy

    Świeże drożdże w letnim mleku są żywe. Po wypiciu fermentują dalej, tylko już w Tobie. Stąd najczęstsza skarga po tej kuracji: wzdęcia, gazy, ciężki brzuch po godzinie, czasem biegunka. Część przepisów każe zalać kostkę wrzątkiem właśnie po to, żeby drożdże zabić; wtedy witaminy zostają, a fermentacja nie.

    Jeśli masz drażliwe jelita albo dopiero co skończyłaś antybiotyk, dokładanie żywych drożdży do przewodu pokarmowego jest kiepskim pomysłem bez rozmowy z lekarzem. Tak samo w ciąży i przy karmieniu, i wcale nie dlatego, że drożdże są trujące. W tym czasie po prostu nie eksperymentuje się na sobie z niczym, co nie ma sprawdzonego zastosowania. Zdarza się też uczulenie na drożdże i wtedy „naturalne" nie znaczy bezpieczne.

    Jest jeszcze mleko. U części osób z trądzikiem to właśnie duże ilości mleka pogarszają cerę; dermatolodzy traktują tę obserwację poważnie, choć nie u każdej działa tak samo. Jeśli należysz do tej grupy, kuracja drożdżowa dokłada Ci codziennie szklankę tego, co Ci szkodzi. I drobiazg dla tych, które zamiast drożdży biorą biotynę w tabletkach: powiedz o tym przed badaniami krwi, bo potrafi zaburzyć część wyników.

    Dlaczego koleżance „pomogło"

    Nie sądzę, żeby zmyślała. Sądzę, że pomogło jej kilka rzeczy naraz, a zasługę wzięła ta najbardziej widoczna.

    Najpierw czas. Kurację zaczyna się w najgorszym momencie, kiedy wypryski są na szczycie, a szczyt z natury mija. Cokolwiek zaczniesz w najgorszym tygodniu, po trzech tygodniach będzie wyglądać na skuteczne.

    Potem cykl. U wielu kobiet wysyp przychodzi na kilka dni przed miesiączką i schodzi po niej; dwutygodniowa kuracja zaczęta w odpowiednim momencie kończy się w fazie, w której skóra jest spokojniejsza także bez drożdży.

    I wszystko, co przy okazji: kto zaczyna „kurację", zwykle w tym samym tygodniu odstawia słodycze, pije więcej wody, przestaje wyciskać i wreszcie codziennie myje twarz wieczorem, bo przecież „coś robi". Każda z tych zmian robi więcej niż kostka.

    Na koniec jesień. Po lecie naskórek jest grubszy, ujścia łatwiej się zatykają i wypryski mają swój szczyt na przełomie września i października. Potem, w miarę jak skóra wraca do normy, same schodzą. Jeśli szklankę zaczniesz akurat wtedy, zasługę weźmie szklanka.

    Co przy trądziku działa naprawdę

    Nudne rzeczy, robione długo. Łagodne mycie wieczorem, bez „skrzypienia". Krem nawilżający także na tłustej skórze, bo przesuszona cera trądzikowa broni się łojem. Jeden składnik aktywny, wybrany pod to, co masz: kwas azelainowy przy wypryskach z rumieniem albo salicylowy przy zaskórnikach. Retinoidy zostaw na rozmowę z dermatologiem. Filtr rano, bo ślady po wypryskach ciemnieją od słońca także w październiku. I ręce z daleka od twarzy, co jest najtrudniejsze z całej listy.

    Zaskórniki, które siedzą od miesięcy, wymagają oczyszczenia w gabinecie, ale takiego, które nie zdziera całej twarzy. O tym, jak oczyszczać cerę trądzikową, żeby nie było gorzej, napisałam osobno; w Estelium robię to w ramach oczyszczania skóry, z wyciszeniem na koniec.

    Bolesne guzki pod skórą albo wypryski, po których zostają blizny, to dermatolog, bez czekania, aż kuracja „zadziała". To samo z trądzikiem, który u dorosłej kobiety siedzi na żuchwie i wraca co miesiąc; skąd się bierze trądzik dorosłych i czym różni się od nastoletniego, opisałam w osobnym wpisie. Kosmetolog pracuje obok leczenia, nie zamiast niego: na konsultacji układamy pielęgnację tak, żeby nie kłóciła się z tym, co przepisał lekarz.

    Jak odróżnić mit od metody. I ta jedna rzecz

    Mam prosty filtr na domowe sposoby i nie jest złośliwy. Najpierw pytam, przez co miałoby to działać: na gruczoł, na ujście, na bakterie, na stan zapalny. Jeśli odpowiedź brzmi „bo naturalne" albo „bo witaminy", to jeszcze nie metoda; podobnie gdy ma działać na wszystko naraz, od cery po sen, bo prawdziwe metody działają wąsko. Potem patrzę, co się dzieje, kiedy nie działa. Metoda ma jasny moment „u Ciebie nie zadziałało, szukamy dalej". Mit ma zawsze wytłumaczenie: za krótko piłaś, nie te drożdże.

    Kostka w mleku nie przechodzi żadnego z tych pytań. Ale obiecałam, że jedną rzecz z tej kuracji bym zostawiła.

    Regularność. Przez dwa tygodnie, codziennie, o tej samej porze robiłaś coś dla skóry i patrzyłaś, czy się zmienia. Dokładnie tak działa pielęgnacja, tylko potrzebuje sześciu tygodni zamiast dwóch i składnika, który ma drogę do wypryska. Zostaw rytuał, wymień zawartość: zamiast szklanki wieczorem, mycie i krem wieczorem; zamiast wypatrywania w lustrze, zdjęcie w tym samym świetle raz w tygodniu, żeby po miesiącu porównać, a nie zgadywać.

    Co robiłaś dla swojej skóry codziennie przez ostatnie sześć tygodni, oprócz czekania, aż coś zadziała?

    Najczęściej zadawane pytania

    Nie ma na to solidnych dowodów. Kostka drożdży w mleku dostarcza witamin z grupy B i trochę białka, ale nie działa ani na gruczoł łojowy, ani na zatkane ujście. Poprawa, którą część osób widzi, ma zwykle inne źródła: czas, cykl i zmiany nawyków robione przy okazji.

    Same drożdże raczej nie wywołają wyprysków, ale kuracja idzie w mleku, a u części osób z trądzikiem duże ilości mleka pogarszają cerę. Jeśli po dwóch tygodniach jest gorzej, odstaw i obserwuj, czy skóra wraca do normy.

    Najczęściej wzdęcia i ciężki brzuch, bo żywe drożdże fermentują w przewodzie pokarmowym. Przy chorobach jelit albo w ciąży zapytaj lekarza, zanim zaczniesz. Zdarza się też uczulenie na drożdże.

    Regularna, prosta pielęgnacja: łagodne mycie, nawilżenie, jeden składnik aktywny dobrany do rodzaju zmian i filtr rano. Zaskórniki oczyszcza się w gabinecie, a bolesne guzki i blizny prowadzi dermatolog.

    Witaminy z grupy B są włosom potrzebne, ale przy zwykłej diecie ich nie brakuje. Wypadanie włosów trwające miesiącami to powód do badań u lekarza, a nie do kuracji kostką. Jeśli bierzesz biotynę w tabletkach, powiedz o tym przed badaniami krwi.

    Powiązane zabiegi

    Karolina Cyrek

    Autorka artykułu

    Karolina Cyrek

    Właścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych

    Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też