ResurFX – laser frakcyjny

    Rozszerzone pory po 30. Jest ich tyle samo, a wyglądają na większe. Co robi ResurFX

    Znasz to: w świetle dziennym skóra wygląda w porządku, a pod lampą w łazience policzki robią się jak skórka pomarańczy? Porów masz dziś tyle samo, co w liceum, zmieniło się to, co je otacza, i właśnie na tym pracuje **ResurFX**, nieablacyjna głowica Stellar M22. Jest w niej jeden szczegół, który decyduje o tym, jak wygląda zabieg na nosie, gdzie skóry jest mało, a porów dużo; o nim pod koniec.

    Karolina CyrekKarolina Cyrek11 września 20266 min czytania
    Zbliżenie skóry policzka i nosa z rozszerzonymi porami widocznymi w bocznym świetle

    Porów nie przybywa. Zmienia się rama wokół nich

    Por to ujście mieszka włosowego, przez które na powierzchnię wychodzi sebum. Nie ma w nim mięśnia, więc nie da się go „otworzyć" ani „zamknąć", cokolwiek obiecuje etykieta toniku. To, co widzisz w lustrze jako wielkość pora, jest w gruncie rzeczy cieniem, jaki rzuca jego brzeg.

    I tu jest sedno. Brzeg ujścia trzyma się na kolagenie w skórze właściwej. Po trzydziestce tego kolagenu ubywa. Włókna wokół ujścia luzują się i brzeg zapada lekko do środka. Samo ujście zostało takie, jakie było; straciło tylko ramę, która trzymała je w pionie. Zapadnięty brzeg w bocznym świetle rzuca dłuższy cień i por „rośnie".

    Do tego dochodzi sebum. Gdy w ujściu zalega czop łoju i zrogowaciałego naskórka, rozpycha je od środka, a utleniony łój ciemnieje, więc por widać z daleka. I słońce: promieniowanie UV rozkłada kolagen szybciej niż cokolwiek innego, dlatego pory na policzkach po latach bez kremu z filtrem wyglądają gorzej niż pory na szyi, która chowała się pod kołnierzem.

    Ten mechanizm opisałam szerzej w przeglądzie metod na rozszerzone pory. Tutaj zostaję przy jednej z nich.

    Co ResurFX robi z brzegiem pora

    ResurFX to nieablacyjny laser frakcyjny o długości fali 1565 nm, jedna z dwóch głowic naszego Stellar M22. Słowo „frakcyjny" znaczy, że wiązka trafia w skórę w setkach mikroskopijnych punktów zamiast po całej powierzchni. W każdym z nich energia wnika w skórę właściwą i tworzy mikrokolumnę przebudowy, przy czym naskórek zostaje nienaruszony. Bez rany, bez strupa.

    W miejscu każdej mikrokolumny skóra odbudowuje kolagen. Nowe włókna powstają tygodniami, dlatego efekt po jednej sesji narasta, zamiast pojawiać się od razu. Skóra wokół ujść zagęszcza się. Brzeg pora dostaje z powrotem podparcie i przestaje zapadać się do środka. Ujście się nie zamyka. Optycznie robi się węższe, bo znika cień, który je powiększał.

    Takie zagęszczanie ramy jest zresztą tym samym mechanizmem, który ResurFX wykorzystuje przy bliznach potrądzikowych; przy porach pracuje po prostu na mniejszą skalę i płycej. Jeśli chcesz zrozumieć samą technologię od podstaw, jest o tym osobny wpis.

    Czego ten laser z porami nie zrobi

    Nie zamknie porów, bo nie da się zamknąć czegoś, co nie ma zamka. Nie wyłączy też gruczołów łojowych: jeśli Twoja skóra produkuje dużo sebum, będzie je produkować dalej, a czop w ujściu wróci, jeśli nie będziesz go usuwać.

    Dlatego ResurFX nie zastępuje oczyszczania. Zatkane ujścia najpierw trzeba opróżnić, inaczej laser zagęszcza skórę wokół czopa, który nadal rozpycha por od środka. U klientek z zaskórnikami zaczynam od oczyszczania skóry, a dopiero na czystej powierzchni ma sens praca nad ramą.

    Nie pracuję też na aktywnym trądziku ani na świeżej opaleniźnie, w ciąży, przy opryszczce w fazie wykwitu, przy skłonności do bliznowców i u osób w trakcie leczenia izotretynoiną oraz przez 6 miesięcy po jego zakończeniu. Część z tych rzeczy po prostu przesuwa termin.

    To, co realnie dostajesz, brzmi skromniej niż reklama i lepiej wygląda w lustrze: gładsza faktura policzków i mniej cienia w bocznym świetle. Podkład kładzie się równo, zamiast zbierać się w kropki.

    Jak wyglądają 2–3 sesje na policzkach i nosie

    Zaczynamy od konsultacji, na której oglądam skórę i mówię, czy w ogóle jest sens. Przy porach i fakturze planuję zwykle 2–3 sesje w odstępach 4–6 tygodni, na skórze nieopalonej, więc jesień i zima są tu najlepszym terminem. Kwotę podaję na konsultacji, po obejrzeniu skóry, nie przez telefon.

    Cztery tygodnie przed zabiegiem bez opalania, samoopalacz też się liczy. Siedem dni przed: bez retinoidów i kwasów.

    Sam zabieg zaczyna się od kremu znieczulającego. Potem głowica idzie po policzkach i nosie, a Ty czujesz ciepło i kłucie, bardziej męczące niż bolesne. Policzki to duża, płaska powierzchnia i idzie szybko. Nos to zupełnie inna sprawa: porów najwięcej, a miejsca tyle, co nic. Właśnie tu przydaje się szczegół, o którym wspomniałam na początku, i zaraz do niego wrócę.

    Pierwsze zmiany w fakturze widać zwykle po 3–4 tygodniach od sesji. Pełny efekt serii oceniam dopiero 3–6 miesięcy po jej zakończeniu, bo tyle trwa przebudowa kolagenu. Zdjęcie „po" robione tydzień po ostatnim zabiegu nie pokazuje jeszcze niczego.

    Gojenie, pielęgnacja i makijaż

    Wychodzisz z gabinetu z twarzą jak po dniu na słońcu. Zaczerwienienie trzyma się 1–3 dni, czasem dochodzi lekki obrzęk, najbardziej widoczny rano po pierwszej nocy. Po dwóch, trzech dniach może pojawić się delikatne „pikowanie": drobniutkie ciemniejsze punkciki, ślad po mikrokolumnach, który sam schodzi. Zwolnienia z pracy nie potrzebujesz.

    Przez kilka dni pielęgnacja jest nudna i taka ma być: łagodne mycie i krem nawilżający bez kwasów. Retinoidy i kwasy wracają po około tygodniu. Sauna i mocny trening czekają 2–3 dni, gorąca kąpiel też. I najważniejsze, bez czego cała seria traci sens: SPF 50 codziennie, także w pochmurny dzień, także w listopadzie. Skóra, która właśnie buduje kolagen, nie może go od razu tracić w słońcu.

    Makijaż? W dniu zabiegu daj skórze spokój. Kiedy zaczerwienienie schodzi, wracaj do lekkiego podkładu, byle bez pocierania i bez złuszczania „pikowania" gąbką. Ono odpadnie samo.

    Ten szczegół na nosie

    Obiecałam.

    Głowica ResurFX ma skaner CoolScan. Zamiast stawiać punkt po punkcie, rysuje na skórze cały wzór mikrokolumn w jednym przejściu, a wzorów ma do wyboru ponad 600 kombinacji: od kształtu i wielkości pola po gęstość punktów. Na policzku ustawiam duży, rzadszy wzór i idę szeroko. Na nosie zmieniam go na mały i gęsty, dopasowany do skrzydełka, bez zachodzenia na policzek i bez dziur między polami. Ta sama sesja, inny wzór.

    Dla Ciebie znaczy to tyle, że nos, który w większości metod jest miejscem najtrudniejszym, tutaj jest po prostu miejscem najmniejszym. I że ramę pora zagęszczam dokładnie tam, gdzie rzuca cień, a nie „mniej więcej w okolicy".

    Porów nie ubędzie. Ale następnym razem, gdy pod lampą w łazience policzki znów wydadzą Ci się jak skórka pomarańczy, popatrz na to samo miejsce w świetle z okna. Ile z tego, co widzisz, to por, a ile cień jego brzegu?

    Najczęściej zadawane pytania

    Nie, por nie ma czego zamknąć. Laser zagęszcza skórę wokół ujścia, brzeg pora przestaje się zapadać i ujście wygląda na węższe, bo znika cień, który je powiększał.

    Przy pracy nad porami i fakturą skóry planuję zwykle 2–3 sesje w odstępach 4–6 tygodni. Pełny efekt oceniam 3–6 miesięcy po zakończeniu serii.

    Nie. Skóra jest zaczerwieniona jak po słońcu przez 1–3 dni, czasem lekko obrzęknięta, i może pojawić się delikatne „pikowanie", które schodzi samo.

    Nie. Zatkane ujścia trzeba najpierw opróżnić, inaczej laser pracuje wokół czopa, który dalej rozpycha por. U klientek z zaskórnikami zaczynam od oczyszczania.

    W dniu zabiegu lepiej zostawić skórę w spokoju. Gdy zaczerwienienie zaczyna schodzić, wracasz do lekkiego podkładu, bez pocierania i bez zdrapywania „pikowania".

    Powiązane zabiegi

    Karolina Cyrek

    Autorka artykułu

    Karolina Cyrek

    Właścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych

    Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też