Cellulit, sylwetka i ujędrnianie

    Czy kriolipoliza boli? Pierwsze dziesięć minut jest nieprzyjemne, potem nic nie czujesz

    Pytanie o ból dostaję przy kriolipolizie częściej niż przy jakimkolwiek innym zabiegu na ciało i podejrzewam, że robi to słowo „zamrażanie". Uczciwa odpowiedź jest dwuczęściowa: pierwsze pięć, może dziesięć minut jest nieprzyjemne, a cała pozostała godzina nie jest odczuwalna prawie wcale. Zaraz rozpiszę to minuta po minucie, żebyś wiedziała, w którym momencie robi się dziwnie i kiedy to mija.

    Karolina CyrekKarolina Cyrek12 sierpnia 20267 min czytania
    Klientka podczas zabiegu kriolipolizy pracuje na laptopie w gabinecie Estelium

    Zanim włączę aplikator

    Wizyta zaczyna się od rzeczy, które nie wyglądają na zabieg, a decydują o tym, czy będzie miało sens go ocenić.

    Wywiad, bo przy zimnie pytania są specyficzne i część z nich wyklucza zabieg — mam je zebrane w przeciwwskazaniach. Pomiary obwodów centymetrem. Zdjęcia wyjściowe, zawsze pod tym samym oknem i w tej samej pozycji.

    Potem wyznaczam pole. Chwytam fałd w dłoń i zaznaczam obrys aplikatora na skórze, bo ustawienie decyduje o tym, gdzie dokładnie ubędzie objętości. Jeśli strefa wymaga dwóch przyłożeń, rysuję oba i pilnuję, żeby zachodziły na siebie brzegami — inaczej między polami zostaje nietknięty pasek.

    Na skórę idzie membrana ochronna, coś w rodzaju żelowej płachty, która zabezpiecza naskórek przed przemrożeniem. To nie jest opcja i nie ma zabiegu bez niej.

    Pierwsze minuty: tu jest cały dyskomfort

    Aplikator zaczyna od podciśnienia. Wciąga fałd do środka i to jest pierwsze wyraźne odczucie: mocne ciągnięcie, jakby ktoś złapał i trzymał. Nie boli, ale jest dziwne i przez chwilę trudno o nim nie myśleć.

    Zaraz po tym włącza się chłodzenie i dochodzi przenikliwe zimno. Kolejno: chłód, potem szczypanie, potem uczucie palenia. Trwa to zwykle od trzech do ośmiu minut i to jest najgorszy fragment całego zabiegu.

    Potem dzieje się rzecz, która ratuje resztę godziny: strefa drętwieje. Nerwy czuciowe przestają przewodzić w tej temperaturze i odczucie po prostu zanika. Zostaje świadomość, że coś jest przypięte do ciała, i nic więcej.

    W skali od zera do dziesięciu klientki oceniają szczyt zwykle na trzy albo cztery, a resztę zabiegu na zero. Nie potrzeba żadnego znieczulenia.

    Godzina, którą można wykorzystać

    Chłodzenie trwa 45 do 60 minut na jedno przyłożenie i przez ten czas nie musisz leżeć nieruchomo ani milczeć.

    Klientki czytają, pracują na laptopie, odpisują na wiadomości, rozmawiają ze mną, część się zdrzemnie. Fotel jest odchylony, aplikator trzyma się sam, więc ręce zostają wolne.

    Ważne jest natomiast planowanie czasu. Cała wizyta zajmuje od godziny do ponad trzech, zależnie od strefy i liczby przyłożeń, bo pola robimy po kolei. Przy czterech przyłożeniach zarezerwuj sobie pół dnia i weź coś do jedzenia. Lekki posiłek dwie godziny przed zabiegiem to nie kaprys — trudno wysiedzieć trzy godziny głodną.

    Ubierz się wygodnie i w coś, czego nie żałujesz. Membrana bywa tłusta i zostawia ślady.

    Masaż na koniec, którego nie da się pominąć

    Kiedy zdejmuję aplikator, strefa wygląda niepokojąco i chcę Cię na to przygotować: jest zaczerwieniona, blada w środku, twarda i uformowana w wyraźny prostokąt. Klientki nazywają to „kostką masła" i to naprawdę tak wygląda. W ciągu kilkunastu minut tkanka wraca do normalnego kształtu.

    Zaraz po zdjęciu robię masaż schłodzonego pola i to nie jest element relaksacyjny. Rozprowadza tkankę, wyrównuje reakcję na brzegach obrysu i przez to wpływa na to, czy efekt będzie równy, czy z widocznym stopniem. Trwa kilka minut i bywa najbardziej nieprzyjemną częścią wizyty, bo strefa jest wtedy jeszcze zdrętwiała i tkliwa jednocześnie.

    Skóra wraca do normalnej temperatury w kilkanaście minut. Drętwienie zostaje dłużej, czasem do kilku tygodni, i to jest normalne — opisuję to razem z resztą reakcji w tekście o tym, co dzieje się po zabiegu.

    Co czujesz przez kolejne dni

    Wychodzisz z gabinetu i wracasz do swoich zajęć. Nie ma rekonwalescencji, nie ma zwolnienia, nie ma zakazu treningu.

    Przez kilka dni strefa bywa tkliwa, jakby po mocnym uderzeniu, i wrażliwa na dotyk. U części osób pojawiają się siniaki od podciśnienia, zwłaszcza przy lekach rozrzedzających krew. Drętwienie i uczucie „obcej" skóry może utrzymywać się dwa, trzy tygodnie.

    U niewielkiej części klientek pojawia się przemijające kłucie albo pobolewanie w strefie kilka dni po zabiegu — to reakcja nerwów na wychłodzenie i mija sama.

    Nic z tego nie przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Najczęstsza reakcja po pierwszym zabiegu brzmi „myślałam, że będzie gorzej".

    Chcesz sprawdzić, ile przyłożeń wyjdzie w Twoim przypadku i ile czasu zarezerwować? Umów konsultację — wychodzi się z niej z konkretną liczbą i konkretną kwotą, którą znajdziesz też w cenniku.

    Najczęściej zadawane pytania

    Pierwsze trzy do ośmiu minut są nieprzyjemne: mocne ciągnięcie, przenikliwe zimno i szczypanie. Potem strefa drętwieje i resztę godziny odczuwasz jako nic.

    Jedno przyłożenie to 45 do 60 minut chłodzenia. Cała wizyta trwa od godziny do ponad trzech, zależnie od strefy i liczby przyłożeń, bo pola robimy po kolei.

    Nie. Dyskomfort jest krótki i oceniany zwykle na trzy, cztery w skali do dziesięciu, a potem strefa drętwieje samoczynnie.

    Fałd był wciągnięty w komorę i wychłodzony, więc chwilowo zachowuje jej kształt. Wraca do normalnej formy w ciągu kilkunastu minut, a masaż to przyspiesza.

    Tak, nie ma rekonwalescencji. Strefa bywa tkliwa i zdrętwiała przez kilka dni do kilku tygodni, ale nie ogranicza to codziennych zajęć.

    Powiązane zabiegi

    Karolina Cyrek

    Autorka artykułu

    Karolina Cyrek

    Właścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych

    Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też