Pielęgnacja domowa i styl życia dla skóry

    Oparzenie słoneczne: pierwsze 48 godzin i to, co zostaje w skórze na lata

    Znasz to: pierwszy dzień nad morzem, „tylko godzinka", a wieczorem plecy parzą pod prysznicem i nie da się położyć? Przez najbliższe 48 godzin skóra będzie robić coś, czego nie widać, i to, co teraz zrobisz, zdecyduje, ile z tego oparzenia zostanie w niej na stałe. Jest jeden odruch, który na urlopie ma prawie każdy, i to on zostawia najwięcej śladów; **o nim pod koniec**.

    Karolina CyrekKarolina Cyrek11 września 20266 min czytania
    Zaczerwienione ramię po oparzeniu słonecznym chłodzone pod letnią wodą

    Pierwsze 48 godzin: co skóra robi i czego od Ciebie potrzebuje

    Rumień po słońcu przychodzi z opóźnieniem. Na plaży wyglądasz jeszcze normalnie, wieczorem skóra jest różowa, a najgorzej robi się następnego ranka. To stan zapalny: naczynia w skórze rozszerzają się, żeby ściągnąć na miejsce komórki naprawcze, i stąd ciepło i ból. Skóra już zaczęła naprawę, a Ty masz jej przez najbliższe dwa dni nie przeszkadzać.

    Zacznij od letniego prysznica albo mokrego ręcznika. Letniego, bo lód przyłożony do oparzonej skóry dokłada uszkodzenia zamiast pomóc. Po prysznicu odciśnij skórę ręcznikiem zamiast ją wycierać i od razu nałóż lekki krem albo żel nawilżający, najlepiej trzymany w lodówce. Pij więcej niż zwykle, bo oparzona skóra oddaje wodę szybciej; ból głowy tego wieczoru jest sygnałem, żeby pić, a jeśli dochodzą dreszcze, to sygnał z następnej części. Reszta dnia i cały następny w cieniu, w luźnej bawełnie.

    Dwie rzeczy zostaw na półce. Tłuste maści i masła zatrzymują ciepło w skórze i utrudniają jej oddawanie; mają sens dopiero, gdy rumień zejdzie. Pęcherzy nie przekłuwaj. Ich pokrywa to opatrunek, który skóra zrobiła sama; pod nim goi się szybciej i czyściej niż w otwartej ranie.

    Kiedy to już nie jest temat dla kosmetologa

    Zwykłe oparzenie to rumień, który piecze, a po kilku dniach się łuszczy. Bywa jednak inaczej i wtedy pierwszym telefonem jest lekarz. Pęcherze na dużej powierzchni, na przykład całe plecy albo uda. Gorączka i dreszcze wieczorem po plaży. Nudności i zawroty głowy, bo wtedy chodzi już o przegrzanie całego organizmu, a to inny problem niż skóra. I każde wyraźne oparzenie u małego dziecka, którego skóra jest cieńsza, a ciało szybciej traci wodę.

    Osobno wspomnę o pęcherzach, które po kilku dniach robią się mętne, albo o skórze wokół nich, gdy robi się gorąca i coraz bardziej czerwona. To może być zakażenie i też należy do lekarza. Ja wracam do gry dopiero wtedy, gdy skóra jest zamknięta i chłodna, zwykle po kilku tygodniach.

    Dni 2 do 7: skóra schodzi płatami i to jest w porządku

    Około trzeciego dnia rumień blednie, a skóra zaczyna schodzić. Naskórek pozbywa się komórek, których nie zdołał naprawić, i robi to hurtowo, płatami. Do tego świąd, czasem trudny do zniesienia, bo skóra pod spodem jest nowa i cienka. Nawilżaj ją kilka razy dziennie i noś rzeczy, które nie ocierają. Chłodny prysznic pomaga na swędzenie lepiej niż drapanie.

    Czego nie robić. Nie zdzieraj płatów i nie „przyspieszaj" peelingiem ani szczotką: pod płatem jest naskórek, który nie skończył się jeszcze budować, a zdarty odsłania ranę. Kwasy i retinol wracają do rutyny dopiero, gdy nic już nie schodzi i nie swędzi. Solarium jest wykluczone. Odkładasz też depilację laserową i woskiem na tej okolicy, a jeśli masz u mnie umówiony zabieg, napisz i przełóżmy go; na skórze po oparzeniu nie pracuję.

    I jeszcze jedno, co widzę co lato: „dopalanie", czyli powrót na słońce, żeby wyrównać nierówno schodzącą opaleniznę. Na skórze, która właśnie zrzuca uszkodzone komórki, to druga dawka na niedokończoną naprawę.

    Co zostaje w skórze na lata

    Rumień schodzi po tygodniu i wygląda, jakby skóra zapomniała. Nie zapomina. Każde oparzenie to uszkodzenia DNA w komórkach naskórka; część komórki naprawiają, część usuwają w łuszczeniu. Jakiś ułamek błędów zostaje i sumuje się z poprzednimi latami. Właśnie dlatego dermatolog oglądający znamiona pyta, czy jako dziecko spalałaś się do pęcherzy. Ja znamion nie oceniam, ale jeśli po lecie któreś zmieniło kształt albo kolor, pierwszy adres jest u dermatologa.

    Drugi ślad to melanocyty, komórki barwnikowe, które po oparzeniu bywają rozregulowane na stałe. Rok później, przy pierwszym wiosennym słońcu, w tym samym miejscu na ramieniu wychodzi plama, choć całe lato smarowałaś się filtrem. Skóra pamięta dokładnie, gdzie ją poparzyłaś.

    Najwolniej idzie kolagen z elastyną. Dawka UV, która wywołała rumień, po drodze rozłożyła włókna podpierające skórę. Jedno oparzenie nie zrobi zmarszczki, dziesięć wakacji z rzędu owszem: skóra po czterdziestce jest cieńsza i bardziej wiotka tam, gdzie paliło najczęściej, czyli na dekolcie i ramionach. Do tego dochodzą naczynka, które po latach słońca zostają rozszerzone na stałe i dają rumień na policzkach. Opalenizna chroni przed tym wszystkim słabo. Jest raczej znakiem, że uszkodzenie już się wydarzyło.

    Co da się zrobić po sezonie

    Na oparzenie z lipca nie ma zabiegu w lipcu. Skóra ma się wygoić, a opalenizna zejść, bo światło IPL, którym pracuję na przebarwieniach, szuka melaniny w plamie i nie potrafi odróżnić jej od melaniny w opaleniźnie. Na opalonej skórze zabiegu nie robię. Dlatego sezon na plamy zaczyna się we wrześniu i trwa do wiosny, a dlaczego akurat wrzesień jest najlepszym momentem, opisałam we wpisie o plamach po lecie i IPL.

    Płaska, jasnobrązowa plama po oparzeniu reaguje na redukcję przebarwień zwykle dobrze, w kilku sesjach. Znamiona i zmiany, które zmieniły kształt, wykluczam z zabiegu i odsyłam do dermatologa, zanim dotknę skóry. Jeśli po lecie skóra jest przesuszona i szorstka, a plam nie ma, zamiast światła wybieram zabieg pielęgnacyjny albo infuzję tlenową, żeby odbudować nawilżenie przed zimą.

    W domu: filtr codziennie, także we wrześniu, a lekkie kwasy dopiero wtedy, gdy skóra przestała się łuszczyć.

    Ten odruch z drugiego dnia

    Obiecałam. Odruch wygląda tak: rano po oparzeniu plecy wciąż pieką, ale jest urlop, więc idziesz na plażę „w koszulce, pod parasolem". Cienka, mokra koszulka przepuszcza sporo promieniowania, a pod parasolem dociera do Ciebie światło odbite od piasku i wody. Skóra, która od kilkunastu godzin naprawia uszkodzone komórki, dostaje drugą dawkę, zanim skończyła z pierwszą. To dokładnie ten dzień, po którym zamiast równego rumienia zostają pęcherze, a rok później plama.

    Do tego mit „bazy": opalenizna z pierwszego dnia ma chronić przed kolejnymi. Chroni słabo, dużo słabiej niż jakikolwiek krem z filtrem, i nie cofa niczego z tego, co już się stało. Skóra po oparzeniu potrzebuje kilku dni bez słońca, a potem SPF 50 nakładanego grubo i poprawianego po każdym wejściu do wody. Jak dobrać krem i ile go naprawdę nakładać, opisałam we wpisie o fotoprotekcji latem.

    Rumień zejdzie w tydzień. Pytanie na przyszły rok, gdy wyciągniesz kostium z szafy: gdzie dokładnie na Twoich ramionach jest miejsce, które pamięta tamten drugi dzień?

    Najczęściej zadawane pytania

    Lekkim żelem albo kremem nawilżającym, najlepiej schłodzonym, po letnim prysznicu. Tłuste maści i masła zatrzymują ciepło w skórze, więc zostawiam je na czas, gdy rumień już zejdzie.

    Nie. Pokrywa pęcherza to opatrunek, który skóra zrobiła sama; pod nim goi się szybciej i z mniejszym ryzykiem zakażenia. Pęcherze na dużej powierzchni albo mętniejące po kilku dniach są powodem wizyty u lekarza.

    Gdy pęcherze zajmują dużą powierzchnię, gdy pojawia się gorączka lub dreszcze, gdy dochodzą nudności i zawroty głowy oraz zawsze przy wyraźnym oparzeniu u małego dziecka.

    Rumień i łuszczenie mijają w tydzień, ale część uszkodzeń komórek i rozregulowane melanocyty zostają. Stąd plamy wychodzące rok później w tym samym miejscu i szybsze starzenie skóry w okolicach, które paliły się najczęściej.

    Dopiero gdy skóra jest wygojona i zeszła z niej opalenizna, zwykle od września. Światło IPL szuka melaniny i na opalonej skórze zabiegu nie wykonuję.

    Powiązane zabiegi

    Karolina Cyrek

    Autorka artykułu

    Karolina Cyrek

    Właścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych

    Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też