Odmładzanie i anti-aging

    Po jednym zabiegu QMR coś widać. Po co wtedy osiem?

    QMR ma jedną cechę, która pomaga w sprzedaży i przeszkadza w zrozumieniu: po pierwszym zabiegu naprawdę coś widać. Skóra jest rozświetlona, napięta, wygląda wypoczęta. Klientki wychodzą zadowolone i część z nich uznaje, że to wszystko. Po tygodniu wrażenie mija i wracają z pytaniem, czy zabieg „przestał działać". Nie przestał — to były dwie różne rzeczy i zaraz rozdzielę jedną od drugiej.

    Karolina CyrekKarolina Cyrek12 sierpnia 20267 min czytania
    Kosmetolog rozpisuje plan serii zabiegów QMR Rexonage 3 w gabinecie Estelium

    Dwa różne efekty, które łatwo pomylić

    Efekt natychmiastowy. Praca głowicą poprawia mikrokrążenie i dotlenienie skóry, a tkanka zatrzymuje więcej wody. Skóra jest przez to gładsza, jaśniejsza i wyraźnie lepiej napięta. Widać to od razu, jeszcze w gabinecie, i utrzymuje się kilka dni.

    To jest efekt prawdziwy, mierzalny i całkowicie przemijający. Świetnie działa przed weselem albo sesją zdjęciową, i bez wstydu proponuję go klientkom właśnie w takich sytuacjach.

    Efekt kumulujący się. Energia pobudza fibroblasty do produkcji kolagenu i elastyny. To komórki, które pracują wolno i potrzebują powtarzanego bodźca, żeby zmienić tryb. Nowe włókna powstają tygodniami, a przebudowa skóry rozciąga się na miesiące.

    To jest efekt, o który chodzi, gdy mówimy o liftingu i poprawie owalu. Nie da się go zrobić jedną sesją, tak jak nie da się zmienić postawy jednym treningiem.

    Kiedy klientka mówi „po pierwszym razie było lepiej", opisuje pierwszy mechanizm. Kiedy mówi „ludzie zaczęli pytać, co ze sobą zrobiłam", opisuje drugi.

    Ile sesji i w jakim rytmie

    Serię układam na 4 do 8 zabiegów w odstępach 7–10 dni. Cały cykl zamyka się więc w miesiącu przy krótszym wariancie i w około dwóch przy pełnym.

    Odstęp nie jest przypadkowy. Fibroblast pobudzony sesją pracuje kolejne dni, a bodziec podany za wcześnie nie dokłada nic nowego. Podany za późno trafia na komórkę, która już wróciła do poprzedniego trybu — i to jest najczęstszy błąd, przez który seria rozciągnięta na pół roku daje efekt czterech osobnych zabiegów.

    Ile dokładnie: cztery sesje wystarczają zwykle przy pierwszych oznakach spadku napięcia, przy okolicy oczu i jako odświeżenie u kogoś, kto był na serii rok wcześniej. Osiem sesji proponuję przy wyraźniejszej wiotkości owalu, przy szyi i dekolcie oraz u skóry po dużej redukcji wagi lub po ciąży.

    Warto to wiedzieć przed pierwszą wizytą z bardzo praktycznego powodu: pakiety wyceniamy właśnie na cztery i osiem sesji, a różnica w rachunku jest znaczna. Rozpisałam ją w cenniku QMR.

    Oś czasu, na co patrzeć i kiedy

    Po pierwszej sesji. Rozświetlenie i napięcie, widoczne od razu, mija po kilku dniach. Zero zmian strukturalnych — na tym etapie ich być nie może.

    Po drugiej, trzeciej. Skóra dłużej trzyma nawilżenie. Makijaż zaczyna leżeć inaczej i to bywa pierwszy sygnał, który klientki zauważają same.

    Po czwartej. Pierwsze zmiany, które nie znikają między sesjami. Zwykle w kolorycie i gładkości, rzadziej jeszcze w owalu.

    Po serii. Napięcie skóry, poprawa owalu, spłycenie drobnych zmarszczek. Przy szyi efekt przychodzi zwykle później niż na twarzy, bo skóra jest tam cieńsza i uboższa w kolagen na starcie.

    Miesiąc, dwa po serii. I to jest część, którą najłatwiej przegapić: efekt jeszcze narasta. Kolagen powstały pod wpływem serii dojrzewa i porządkuje się w czasie. Dlatego zdjęcia porównawcze robię nie na ostatniej sesji, tylko kilka tygodni później — zrobione w dniu zakończenia byłyby dla Ciebie krzywdzące.

    Jak długo to się trzyma

    Uczciwa odpowiedź wymaga rozdzielenia dwóch rzeczy, które dzieją się jednocześnie.

    Kolagen powstały w trakcie serii zostaje. Nie odparowuje po miesiącu i nie ma tu mechanizmu cofania się, jaki widać przy mięśniu po EMS.

    Ale skóra starzeje się dalej. Produkcja własnego kolagenu spada z każdym rokiem, dochodzi słońce, stres, sen, hormony. Więc nie jest tak, że efekt „mija" — tylko od pewnego momentu naturalna utrata zaczyna zjadać to, co seria dołożyła.

    W praktyce: efekt pełnej serii utrzymuje się około roku, u części klientek dłużej, a potem warto go odświeżyć. Odświeżenie to zwykle nie jest pełna seria, tylko krótszy cykl czterech sesji albo pojedyncze zabiegi podtrzymujące co kilka tygodni.

    Największy wpływ na to, po której stronie tego przedziału wylądujesz, ma jedna rzecz, i nie jest to zabieg: ochrona przeciwsłoneczna. Promieniowanie UV rozkłada kolagen szybciej, niż ktokolwiek zdoła go zbudować. Seria bez SPF to inwestowanie w coś, co sama rozbierasz.

    Co przyspiesza, a co marnuje serię

    Przyspiesza: codzienna ochrona SPF, retinoid w pielęgnacji domowej, jeśli skóra go toleruje, nawodnienie, sen. Do tego łączenie z zabiegami z innego piętra — endermologia twarzy pracuje na drenażu i mikrokrążeniu, więc dobrze wspiera to, co QMR robi w głębi.

    Marnuje przede wszystkim rozciąganie serii w czasie. Powtórzę, bo to najczęstszy powód rozczarowania: osiem sesji zrobionych w dwa miesiące i osiem rozłożonych na rok to dwa różne zabiegi o tej samej nazwie.

    Marnuje też przerwanie w połowie. Trzy sesje z ośmiu nie dają trzech ósmych efektu, bo najwięcej dzieje się w drugiej połowie serii, kiedy fibroblasty już weszły w tryb pracy.

    I trzymanie tych samych parametrów przez cały cykl. To zadanie osoby prowadzącej zabieg, nie Twoje, ale warto wiedzieć, że tak ma być.

    Jeśli chcesz wiedzieć, czy w Twoim przypadku ma sens cztery czy osiem sesji, umów konsultację albo zabieg próbny za 200 zł. Przy skórze naczyniowej i wrażliwej warto też zajrzeć w przeciwwskazania — lista jest krótsza, niż większość osób się spodziewa.

    Najczęściej zadawane pytania

    Serię układamy na 4 do 8 sesji w odstępach 7–10 dni. Cztery wystarczają przy pierwszych oznakach spadku napięcia, osiem przy wyraźniejszej wiotkości owalu, szyi i dekolcie.

    To dwa różne efekty. Pierwszy wynika z poprawy mikrokrążenia i nawilżenia i trwa kilka dni. Lifting bierze się z produkcji kolagenu, a ta wymaga powtarzanego bodźca.

    Zwykle około roku, u części klientek dłużej. Nowy kolagen zostaje, ale skóra starzeje się dalej, więc od pewnego momentu naturalna utrata zjada to, co dołożyła seria.

    Fibroblast pobudzony sesją pracuje kolejne dni. Bodziec podany za wcześnie nie dokłada nic nowego, a za późno trafia na komórkę, która wróciła do poprzedniego trybu.

    Zwykle nie. Odświeżenie to krótszy cykl czterech sesji albo pojedyncze zabiegi podtrzymujące. Najwięcej dla trwałości robi codzienna ochrona przeciwsłoneczna.

    Powiązane zabiegi

    Karolina Cyrek

    Autorka artykułu

    Karolina Cyrek

    Właścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych

    Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też