Cellulit, sylwetka i ujędrnianie

    Czy EMS zastąpi siłownię? Odpowiadam uczciwie, choć wygodniej byłoby sprzedać serię

    To pytanie pada w moim gabinecie częściej niż jakiekolwiek inne o EMS i zwykle z nutą nadziei, że powiem „tak". Mogłabym. Sprzedałabym wtedy więcej serii i nikt by mnie na tym nie złapał, bo mięsień faktycznie rośnie. A jednak odpowiedź brzmi „nie" — i zaraz pokażę, gdzie dokładnie przebiega granica, bo z niej wynika, komu EMS opłaca się naprawdę, a kto właśnie kupuje sobie iluzję.

    Karolina CyrekKarolina Cyrek12 sierpnia 20267 min czytania
    Klientka zawiązuje buty po zabiegu EMS w gabinecie Estelium w Bielsku-Białej

    Co EMS robi dokładnie tak samo jak trening

    Mięsień nie ma receptora, którym rozpoznaje intencję. Rejestruje skurcz i obciążenie, a potem odpowiada przebudową.

    Pole elektromagnetyczne wymusza ten skurcz z zewnątrz, omijając decyzję mózgu. Efekt na poziomie tkanki jest ten sam: mikrouszkodzenia, odbudowa, przyrost. Dlatego po pierwszych sesjach masz zakwasy, choć nie zrobiłaś ani jednego powtórzenia.

    To jest ta część, w której reklamy EMS mówią prawdę. Mięsień naprawdę pracuje i naprawdę rośnie.

    Problem w tym, że trening to nie tylko mięsień.

    W trzech rzeczach EMS bywa lepszy

    Dociera tam, gdzie nie sięgasz świadomie. Klasyczny przykład: kobieta robi przysiady od pół roku i czuje je w udach, nie w pośladkach, bo mięsień pośladkowy przestał się włączać przy ośmiu godzinach siedzenia. Aplikator nie pyta go o zdanie. Rozpisałam to szerzej przy EMS na pośladki.

    Nie obciąża stawów i kręgosłupa. Skurcz powstaje w samym mięśniu, bez ciężaru zewnętrznego i bez ruchu w stawie. Przy problemach ortopedycznych, po zgodzie prowadzącego lekarza, bywa to jedyna droga do zbudowania mięśnia.

    Nie wymaga umiejętności. Zły przysiad potrafi zrobić więcej szkody niż pożytku. Tutaj technika nie istnieje, bo nie ma ruchu do zepsucia.

    I to jest cała lista przewag. Krótka, konkretna i naprawdę wystarczająca, żeby dla części osób EMS miał sens.

    Czego EMS nie da nigdy

    Ta lista jest dłuższa i nie da się jej obejść żadnym ustawieniem urządzenia.

    Kondycji. Serce i płuca trenują się wysiłkiem, który podnosi tętno i utrzymuje je w górze. Leżąc pod aplikatorem nie robisz nic takiego. Wydolność zostaje dokładnie tam, gdzie była.

    Gęstości kości. Kość przebudowuje się w odpowiedzi na obciążenie osiowe — chodzenie, bieganie, dźwiganie ciężaru. To akurat ma znaczenie dla każdej kobiety zbliżającej się do menopauzy i jest jedną z rzeczy, których nie kupisz w żadnym gabinecie.

    Koordynacji, równowagi i sprawności ruchowej. Mocny mięsień, który nigdy nie nauczył się współpracować z resztą ciała, nie robi z Ciebie osoby sprawniejszej.

    Wydatku energetycznego. Pracuje ograniczona partia, więc sesja spala niewiele w porównaniu z treningiem całego ciała. EMS nie tworzy deficytu kalorycznego i nie ma zabiegu, który by go tworzył.

    Tego, co ruch robi z głową. Sen, nastrój, poziom stresu. Klientki, które zaczynają się ruszać, mówią o tym częściej niż o sylwetce.

    Komu EMS zamiast treningu naprawdę się opłaca

    Są takie sytuacje i nie zamierzam ich umniejszać, żeby brzmieć surowo.

    Osobom z przeciwwskazaniami ortopedycznymi, które nie mogą obciążać stawów ani kręgosłupa, a mięsień muszą zbudować — po ustaleniu tego z lekarzem prowadzącym.

    Osobom, które ćwiczyć nie będą. Nie „nie mają czasu", tylko po prostu nie zaczną, i wiedzą o sobie tyle. Dla nich EMS to realna zmiana zamiast zerowej, a nie gorsza wersja czegoś, co i tak by się nie wydarzyło.

    Osobom na starcie, u których zbudowanie mięśnia pośladkowego ułatwia potem sensowne ćwiczenie. To bywa dobry rozbieg.

    Osobom z jedną konkretną partią do nadrobienia przy ogólnie aktywnym trybie życia.

    Kto nie skorzysta: osoba, która regularnie trenuje i liczy, że EMS przyspieszy wszystko dwukrotnie. Tam mięsień dostaje już swoje.

    Uczciwe podsumowanie w jednym zdaniu

    EMS zastępuje jedną funkcję siłowni — budowanie mięśnia — i nie zastępuje żadnej z pozostałych.

    Jeśli to jest funkcja, na której Ci zależy, i jeśli reszta nie jest dla Ciebie w tym momencie osiągalna, to zabieg ma sens i sama go proponuję. Jeśli szukasz sposobu na zdrowie, kondycję i wagę, kupujesz nie to.

    Najlepiej działa układ, w którym seria buduje mięsień do poziomu, na którym w ogóle chce Ci się ruszyć, a potem ruch trzyma to, co zbudowała. Trwałość efektu rozpisałam w tekście o liczbie zabiegów i tym, co dzieje się po serii.

    Umów konsultację, jeśli chcesz to przeliczyć na swoją sytuację. Zdarza mi się na niej powiedzieć, że lepiej wydać te pieniądze na trenera personalnego, i to też jest odpowiedź.

    Najczęściej zadawane pytania

    Zastępuje jedną funkcję treningu — budowanie mięśnia. Nie zastępuje kondycji, gęstości kości, koordynacji ani wydatku energetycznego.

    Tak, zwłaszcza po pierwszych sesjach. Mięsień reaguje na wymuszony skurcz tak samo jak na obciążenie na treningu.

    Niewiele w porównaniu z treningiem całego ciała, bo pracuje ograniczona partia. EMS nie tworzy deficytu kalorycznego i nie jest metodą odchudzania.

    Bywa uzupełnieniem przy partii, której nie umiesz świadomie włączyć, najczęściej pośladkach. Przy regularnym treningu całego ciała daje jednak mniej niż u osoby nieaktywnej.

    Skurcz powstaje bez ruchu w stawie i bez ciężaru zewnętrznego, więc bywa opcją tam, gdzie trening odpada. Decyzję podejmujemy po ustaleniu z lekarzem prowadzącym.

    Powiązane zabiegi

    Karolina Cyrek

    Autorka artykułu

    Karolina Cyrek

    Właścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych

    Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też