Dlaczego jedna sesja nie zmienia nic
Bo mięsień nie rozróżnia, skąd przyszedł bodziec. Widzi tylko obciążenie, którego wcześniej nie było, i odpowiada na nie tak jak zawsze: mikrouszkodzeniami, stanem zapalnym, odbudową i lekkim nadmiarem na zapas.
Ten cykl trwa kilka dni i powtarza się po każdym mocnym bodźcu. Jedna sesja EMS to jeden taki cykl. Dokładnie tyle, ile jeden porządny trening — czyli w kategoriach sylwetki niewiele.
Zmiana bierze się z sumy. Kolejny bodziec pada na mięsień, który jeszcze pamięta poprzedni, i dopiero z tego nakładania się rodzi przyrost.
Dlatego pierwsze pytanie na konsultacji nie brzmi „ile zabiegów", tylko „czy jesteś w stanie przychodzić regularnie przez najbliższe tygodnie". Jeśli odpowiedź brzmi „raz na miesiąc, jak wyjdzie", mówię wprost, że szkoda pieniędzy.
Ile sesji i w jakim rytmie
Serię układam zwykle na kilka do kilkunastu zabiegów, z dwiema sesjami w tygodniu na starcie. Dokładna liczba zależy od tego, jak wygląda mięsień na wejściu i co ma się zmienić.
Dwa razy w tygodniu, a nie codziennie, i to jest świadome. Mięsień odbudowuje się mniej więcej dwie doby po mocnym bodźcu, a stymulowanie go w trakcie tej odbudowy to nie przyspieszenie, tylko przeszkadzanie.
Pod koniec serii odstępy zwykle się wydłużają, bo mięsień jest już wytrenowany i potrzebuje mocniejszego, ale rzadszego bodźca. Intensywność podnosimy stopniowo z wizyty na wizytę, tak samo jak dokłada się ciężar na treningu — utrzymywanie tych samych parametrów przez całą serię to najczęstszy błąd, przez który efekt zatrzymuje się w połowie.
Rytm ma tu większe znaczenie niż sama liczba. Osiem zabiegów zrobionych w miesiąc i osiem rozłożonych na pół roku to dwa różne zabiegi o tej samej nazwie.
Kiedy co widać
Po pierwszej, drugiej sesji czujesz tkliwość, jak po mocnym treningu. To nie jest jeszcze efekt, tylko dowód, że mięsień dostał bodziec.
Po trzeciej, czwartej zmienia się napięcie w dotyku. Okolica jest twardsza pod palcami, nawet jeśli w lustrze nic się jeszcze nie dzieje. Na tym etapie najwięcej osób traci wiarę i zupełnie niepotrzebnie.
Po połowie serii zaczyna być widać kształt, a przy pośladkach zwykle wcześniej niż przy brzuchu, bo tam mięsień odpowiada za sam obrys.
Po zakończeniu serii efekt jeszcze przez kilka tygodni narasta, bo przebudowa mięśnia ma swoje tempo. Dlatego zdjęcia porównawcze robię nie w dniu ostatniego zabiegu, tylko kilka tygodni później.
Ważne rozróżnienie: przy brzuchu widać napięcie ściany, nie ubytek tłuszczu. Piszę o tym osobno w tekście o EMS na brzuch.
Jak długo utrzymuje się efekt
Tu zaczyna się część, którą salony pomijają w reklamach.
Mięsień to tkanka odwracalna. Rośnie, gdy dostaje obciążenie, i cofa się, gdy przestaje je dostawać. Nazywa się to roztrenowaniem i dotyczy dokładnie tak samo mięśnia zbudowanego na siłowni, jak tego zbudowanego pod aplikatorem.
U osoby, która po serii wraca do trybu całkowicie siedzącego, efekt zaczyna się wypłaszczać po kilku miesiącach. U osoby, która się rusza — nawet bez siłowni, po prostu chodzi, nosi, wchodzi po schodach — trzyma się znacznie dłużej, bo mięsień dostaje wystarczająco dużo, żeby nie stracić tego, co zyskał.
To najuczciwsza rzecz, jaką mogę powiedzieć o trwałości: EMS nie jest zabiegiem jednorazowym z trwałym skutkiem, tylko przyspieszeniem, które trzeba czymś podtrzymać. Inaczej niż przy redukcji tłuszczu, gdzie usunięta komórka tłuszczowa nie wraca.
Podtrzymanie: dwie drogi
Pierwsza: pojedyncze sesje podtrzymujące co kilka tygodni. Wygodne, przewidywalne, kosztuje regularnie.
Druga: własna aktywność. Tańsza i skuteczniejsza w dłuższym okresie, ale wymaga nawyku, którego część klientek po prostu nie ma i nie zamierza wyrabiać. Nie oceniam tego, tylko biorę pod uwagę przy planowaniu.
W praktyce najlepiej sprawdza się mieszanka: seria buduje mięsień do poziomu, na którym zaczyna być odczuwalny, a potem ruch go trzyma, wsparty pojedynczymi sesjami w okresach, gdy życie się sypie.
Rozdzieliłam te dwie rzeczy dokładniej w tekście o tym, czy EMS zastąpi siłownię.
Co marnuje serię
Rozciąganie w czasie. Najczęstszy zabójca efektu. Bodziec musi trafiać na mięsień, który pamięta poprzedni.
Przerwanie w połowie. Cztery sesje z dziesięciu nie dają czterech dziesiątych efektu, tylko dużo mniej, bo najwięcej dzieje się w drugiej połowie serii.
Brak budulca. Mięsień buduje się z białka i regeneruje we śnie. Przy diecie tysiąc kalorii i pięciu godzinach snu nie zbudujesz go ani na siłowni, ani pod aplikatorem.
Oczekiwanie redukcji. Jeśli celem jest mniejszy obwód przez utratę tłuszczu, to nie to urządzenie — wtedy rozmawiamy o ONDZIE albo kriolipolizie, osobno lub w duecie z EMS.
Chcesz wiedzieć, ile sesji ma sens akurat u Ciebie? Umów konsultację — oceniam mięsień dłonią, robię pomiary i podaję konkretną liczbę zamiast widełek z ulotki.
Najczęściej zadawane pytania
Zwykle od kilku do kilkunastu, z dwiema sesjami w tygodniu na starcie. Dokładną liczbę ustalam po ocenie mięśnia, bo punkt wyjścia bywa bardzo różny.
Mięsień odbudowuje się mniej więcej dwie doby po mocnym bodźcu. Stymulowanie go w trakcie odbudowy nie przyspiesza efektu, tylko przeszkadza.
Napięcie w dotyku zmienia się zwykle po trzech, czterech sesjach. Zmiana widoczna w lustrze pojawia się najczęściej po połowie serii i narasta jeszcze po jej zakończeniu.
Przy trybie całkowicie siedzącym zaczyna się wypłaszczać po kilku miesiącach. Przy jakiejkolwiek regularnej aktywności trzyma się znacznie dłużej, bo mięsień jest tkanką odwracalną.
Nie ma sztywnego terminu. Alternatywą dla powtarzania całej serii są pojedyncze sesje podtrzymujące co kilka tygodni albo własna aktywność, która trzyma zbudowany mięsień.
Powiązane zabiegi

Autorka artykułu
Karolina CyrekWłaścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych
Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.
Wszystkie artykułyPotrzebujesz indywidualnej oceny?
Umów się na bezpłatną konsultację
Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.
Zarezerwuj wizytęPrzeczytaj też

Czy da się wyleżeć płaski brzuch? EMS na brzuch bez marketingowej ściemy
Leżysz pół godziny, mięśnie pracują za Ciebie. Brzmi jak oszustwo wobec fizjologii, więc rozłóżmy to na części.

Jędrne pośladki bez przysiadów? Co EMS potrafi z tym mięśniem, a czego nie
Pośladek to największy mięsień w ciele i jednocześnie ten, który najłatwiej zaniedbać przy biurku. Stąd jego reakcja na EMS.

Czy EMS zastąpi siłownię? Odpowiadam uczciwie, choć wygodniej byłoby sprzedać serię
Trzydzieści minut leżenia zamiast godziny na siłowni. Pytanie tylko, co dokładnie kupujesz za tę różnicę.

Body Sculptor – nowoczesne modelowanie sylwetki bez skalpela
Body Sculptor to nieinwazyjna technologia EMS, która jednocześnie buduje mięśnie i redukuje tkankę tłuszczową. Sprawdź, jak działa i kiedy ma sens.

