Cellulit, sylwetka i ujędrnianie

    Bryczesy i boczki. Dwa miejsca, które chudną ostatnie, i co da się z nimi zrobić

    Jest taka rozmowa, którą prowadzę w gabinecie kilka razy w miesiącu. Klientka schudła osiem kilogramów, widać to na twarzy, w obojczykach, w spodniach w pasie. A tam, gdzie chciała najbardziej — na bocznych częściach ud — nie zmieniło się prawie nic. Nie jest w tym niczyja wina i nie jest to kwestia złego treningu. Ta okolica jest zbudowana tak, żeby oddawać tłuszcz na końcu, i zaraz pokażę, dlaczego oraz co z tym realnie da się zrobić.

    Karolina CyrekKarolina Cyrek12 sierpnia 20267 min czytania
    Głowica ONDA Coolwaves prowadzona po bocznej powierzchni uda w gabinecie Estelium

    Dlaczego akurat te dwa miejsca stawiają największy opór

    Komórka tłuszczowa ma na powierzchni receptory, które decydują, czy tłuszcz jest magazynowany, czy uwalniany. Receptory alfa-2 magazynują, beta-1 uwalniają. Proporcja między nimi jest różna w różnych częściach ciała.

    Na kobiecych udach i pośladkach receptorów magazynujących jest wielokrotnie więcej niż uwalniających. Efekt praktyczny: przy deficycie kalorycznym organizm sięga najpierw wszędzie indziej, a do bryczesów dochodzi na samym końcu — o ile w ogóle zdąży.

    Do tego dochodzą estrogeny, które przez większość życia kobiety kierują tłuszcz właśnie w te okolice. Stąd biorą się sylwetki szczupłe u góry i wyraźnie szersze w biodrach, u kobiet o zupełnie prawidłowej wadze.

    To znaczy jedno: bryczesy nie są dowodem na to, że coś robisz źle. Są dowodem na to, gdzie masz receptory.

    Boczki i bryczesy to nie to samo

    Rozróżniam je, bo inaczej się je planuje.

    Boczki siedzą wyżej, na talii i biodrze, nad linią spodni. Tkanka jest tam zwykle zwarta, dobrze uchwytna, wyraźnie odgraniczona. To najwygodniejsze pole zabiegowe, jakie mam.

    Bryczesy to boczna powierzchnia uda poniżej biodra. Tkanka jest bardziej rozlana, często zmieszana z cellulitem włóknistym, a skóra bywa cieńsza. Tu rzadko wystarczy sama redukcja objętości — prawie zawsze trzeba popracować też nad strukturą.

    Na konsultacji sprawdzam dłonią, z którym mamy do czynienia, i wyznaczam pole. Zwykle boczki mieszczą się w polu 15 × 15 cm na stronę, bryczesy potrzebują 30 × 30 cm albo więcej. Przekłada się to wprost na cenę, którą rozpisałam w cenniku ONDA.

    Co robi tu ONDA

    Mikrofale 2,45 GHz są selektywnie pochłaniane przez tkankę tłuszczową i podgrzewają ją do 43–45 °C. To temperatura, przy której adipocyt zostaje uszkodzony, a organizm usuwa go potem przez układ limfatyczny. Powierzchnia skóry jest w tym czasie chłodzona.

    Drugi mechanizm jest tu równie ważny: ciepło w skórze właściwej pobudza fibroblasty do produkcji kolagenu. Przy bryczesach, gdzie razem z tłuszczem prawie zawsze idzie cellulit i luźniejsza skóra, ta dwutorowość decyduje o tym, czy okolica po serii wygląda lepiej, czy tylko mniej.

    Zabieg wygląda zwyczajnie: leżysz na boku, nakładam parafinę, prowadzę głowicę po całym polu. Czujesz narastające ciepło. Sesja trwa od 45 minut do dwóch godzin w zależności od wielkości obszaru.

    Kiedy sama ONDA nie wystarczy

    Przy bryczesach dość często dokładam drugą metodę i mówię o tym już na konsultacji, żeby nikt nie liczył na cud z jednego urządzenia.

    Jeśli pod palcami wyczuwam twarde, włókniste pasma, dokładam falę uderzeniową Storz, która rozbija je mechanicznie. Same mikrofale ich nie ruszą.

    Jeśli okolica jest obrzęknięta, cięższa wieczorem, zaczynam od endermologii LPG, bo najpierw trzeba wyprowadzić wodę, a dopiero potem oceniać, ile jest tłuszczu. Zdarza się, że po serii LPG pole zabiegowe do ONDA robi się mniejsze.

    Pełne porównanie tych trzech metod rozpisałam w przewodniku po metodach na cellulit.

    Czego się spodziewać

    Realnie: mniejszy obwód w mierzonym miejscu, gładsza powierzchnia, lepiej napięta skóra, spodnie leżące inaczej na linii biodra. Pierwsze zmiany po 2–3 tygodniach, pełny efekt po jakichś dwóch miesiącach od zakończenia serii.

    Nierealnie: zmiana budowy ciała. Jeśli masz szerokie biodra kostne, ONDA ich nie zwęzi, bo pracuje na tkance tłuszczowej, a nie na miednicy. Mówię o tym wprost, bo czasem klientka pokazuje mi „bryczesy", które są po prostu jej szkieletem.

    I rzecz, która wraca przy każdej serii: stabilna waga. Ta okolica oddaje tłuszcz najniechętniej, ale przyjmuje go najchętniej. Trzy kilogramy w górę w trakcie serii potrafią zjeść całą różnicę.

    Jeśli chcesz sprawdzić, co u Ciebie jest do zrobienia, umów konsultację. Ocena dłonią i pomiar obwodów zajmują kilkanaście minut.

    Najczęściej zadawane pytania

    Bo na udach i pośladkach jest wielokrotnie więcej receptorów magazynujących tłuszcz niż uwalniających. Przy deficycie organizm sięga tam na samym końcu.

    Zwykle 3–6 sesji co 3–4 tygodnie. Przy bryczesach częściej niż gdzie indziej dokładam endermologię LPG albo falę uderzeniową Storz.

    Zwykle 15 × 15 cm na stronę. Bryczesy potrzebują większego pola, najczęściej 30 × 30 cm lub więcej, i to wpływa na cenę.

    Tylko w zakresie tkanki tłuszczowej. Jeśli szerokość bioder wynika z budowy kostnej, żaden zabieg tego nie zmieni.

    Przy wyczuwalnych włóknistych pasmach zwykle nie. Wtedy dokładam falę uderzeniową Storz, która rozbija je mechanicznie.

    Powiązane zabiegi

    Karolina Cyrek

    Autorka artykułu

    Karolina Cyrek

    Właścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych

    Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też