Na czym polega wolumetria, a na czym nie
Wolumetria to odbudowa objętości w miejscach, w których twarz straciła podparcie. Nie wypełnianie zmarszczek i nie powiększanie czegokolwiek dla efektu.
Różnica jest zasadnicza i tłumaczy większość nieudanych zabiegów, jakie widuje się na zdjęciach.
Podejście wypełniające patrzy na to, co widać: bruzdę, zagłębienie, linię. Wstrzykuje preparat w sam rowek, żeby go wyrównać. Skutek bywa taki, że bruzda znika, a twarz wygląda ciężej, bo dołożyło się objętości tam, gdzie tkanka i tak już opadła.
Podejście wolumetryczne patrzy na to, czego brakuje wyżej. Bruzda nosowo-wargowa rzadko powstaje w miejscu, w którym ją widać — powstaje dlatego, że wsparcie ubyło w środkowej części twarzy i tkanka zsunęła się w dół. Odbudowa podparcia w punkcie strukturalnym unosi całą okolicę, a bruzda spłyca się przy okazji.
Stąd nazwa V Lift: celem jest odwrócenie proporcji z powrotem w kształt litery V — cięższy górny odcinek twarzy, lżejsza linia żuchwy. Dokładnie odwrotnie niż to, co robi z twarzą czas.
Materiałem jest kwas hialuronowy o gęstości dobranej do okolicy: inny do podparcia kości policzkowej, inny do delikatnej pracy przy konturze. Jak ta substancja różni się od preparatów pobudzających skórę, rozpisałam przy biostymulatorach i kwasie hialuronowym.
Etap pierwszy: analiza, czyli właściwy zabieg
To ta część, którą klientki uznają za formalność przed „właściwym zabiegiem", a która decyduje o wyniku bardziej niż cokolwiek później.
Rozmowa o oczekiwaniach. Pytam, co konkretnie Ci przeszkadza, kiedy to zauważyłaś i czego się spodziewasz. Odpowiedź „chcę wyglądać młodziej" jest za mało konkretna, żeby na niej pracować. Odpowiedź „na zdjęciach z boku widzę, że policzek opadł i żuchwa się rozmyła" mówi mi wszystko.
Ocena proporcji. Oglądam twarz w spoczynku, w uśmiechu, na wprost i z profilu. Sprawdzam, gdzie realnie ubyło objętości, a gdzie tkanka opadła. To dwie różne sytuacje i wymagają dwóch różnych decyzji.
Badanie dłonią. Uniesienie tkanki palcami pokazuje, czy odbudowa podparcia da spodziewany efekt. To najprostszy test, jaki mamy, i najbardziej wiarygodny.
Zdjęcia. Obowiązkowo, bo pamięć jest tu zawodna w obie strony: po dwóch tygodniach jednym się wydaje, że nic się nie zmieniło, innym że zmieniło się za dużo.
Plan. Które punkty, w jakiej kolejności, ile preparatu. Mówię też wprost, czego ten zabieg nie zrobi — bo połowa nieporozumień bierze się z tego, że tego zdania nikt nie powiedział przed, tylko po.
Jeśli z analizy wychodzi, że problemem nie jest objętość, tylko jakość skóry albo jej wiotkość, mówię to i proponuję co innego. Zdarza się częściej, niż mogłoby się wydawać.
Etap drugi: przygotowanie i znieczulenie
Demakijaż i dezynfekcja. Skóra musi być czysta, bo preparat trafia pod nią. Ta część nie jest rutyną do odbębnienia i wykonuje się ją dokładnie.
Znieczulenie miejscowe kremem. Nakładam warstwę i zostawiam na kilkanaście do dwudziestu minut. To ten moment, w którym siedzisz i czekasz, a znieczulenie zaczyna działać.
Wyznaczenie punktów. Oznaczam miejsca podania na skórze. Robi się to na siedząco, w pozycji wyprostowanej, bo tkanka układa się inaczej na leżąco i punkt wyznaczony w leżeniu potrafi być o centymetr obok.
Ostatnia rozmowa przed startem. Pokazuję w lustrze, gdzie będę pracować i czego się spodziewać. Tu jest ostatni moment na pytania i na zmianę zdania, także na „wolę zacząć od mniejszej ilości".
Warto wiedzieć jedną rzecz o samych preparatach: większość zawiera w składzie środek znieczulający, więc komfort rośnie w trakcie zabiegu. Pierwsze podanie odczuwa się wyraźniej niż kolejne w tej samej okolicy.
Cały etap przygotowania zajmuje pół godziny i nie da się go skrócić bez straty na jakości. Jeśli gdzieś proponują wolumetrię „w kwadrans, bez konsultacji", to jest właśnie ten kwadrans, który wycięli.
Etap trzeci: praca nad konturem
Samo wykonanie zajmuje 45 do 60 minut, w zależności od zakresu.
Preparat podaje się w kilku punktach strukturalnych, warstwowo — część głębiej, przy podłożu kostnym, dla odbudowy podparcia, część płycej, dla wygładzenia przejść. Po każdym podaniu okolicę modeluje się palcami, żeby materiał rozłożył się równo.
Co się czuje. Po znieczuleniu głównie rozpieranie, jakby ktoś naciskał od środka. Samo nakłucie jest krótkie i mało dotkliwe. Wrażliwsze miejsca to okolica przy nosie i przy żuchwie.
Pracuje się symetrycznie, stroną po stronie, z ciągłym porównywaniem. Twarz nie jest zresztą symetryczna u nikogo i częścią zadania jest zdecydować, których asymetrii nie ruszamy, bo są częścią wyglądu, a nie defektem.
Przerwy na ocenę. Siadasz, patrzymy razem w lustrze, decydujemy, czy dokładać. To ważne, bo w trakcie zabiegu łatwiej dodać niż potem odjąć.
Etap końcowy: wspólna ocena. Oglądasz efekt na siedząco, przy normalnym świetle, na wprost i z profilu. Omawiamy zalecenia i ustalamy, czy potrzebna będzie wizyta kontrolna.
Jedna rzecz do zapamiętania na wyjście: to, co widzisz w lustrze zaraz po zabiegu, nie jest efektem końcowym. Przez pierwsze dni obraz zaburza obrzęk, a preparat układa się w tkance jeszcze przez około dwa tygodnie. Ocenę zostawiamy na potem, o czym piszę przy efektach V Liftu i ich trwałości.
Pierwsze godziny i pierwsze dni
Bezpośrednio po zabiegu w miejscach podania bywa niewielki obrzęk i delikatne zaczerwienienie. U większości osób ustępuje po kilkunastu godzinach i można wrócić do zwykłych zajęć jeszcze tego samego dnia.
Drobne siniaki zdarzają się, zwłaszcza przy cienkiej skórze i przy pracy w okolicy oka. Schodzą w kilka dni i dają się zakryć makijażem po pierwszej dobie.
Uczucie napięcia i wyczuwalne zgrubienia pod palcami przez pierwsze dni są normalne. Materiał układa się w tkance stopniowo.
Trzy rzeczy, o które klientki pytają najczęściej przed wyjściem:
Czy będzie widać, że coś robiłam? Przy zachowaniu umiaru widać zwykle tyle, że wyglądasz na wypoczętą. Rozłożyłam to przy pytaniu, czy wolumetria wygląda sztucznie.
Kiedy mogę się umalować? Po dobie, gdy miejsca wkłucia się zamkną.
Czy mogę to zrobić tydzień przed weselem? Odradzam. Zostaw sobie minimum dwa tygodnie zapasu, żeby obrzęk zdążył zejść, a ewentualny siniak się wchłonął.
Pełną listę zaleceń i sytuacji, w których trzeba się odezwać, mam w tekście o przeciwwskazaniach i zaleceniach po V Lifcie — warto przeczytać przed umówieniem terminu, nie po.
Zastanawiasz się, czy w Twojej twarzy problemem jest objętość, czy coś zupełnie innego? Umów konsultację. Analiza z dłonią na twarzy rozstrzyga to w kilka minut, a decyzję można podjąć później. Opis zabiegu jest też na stronie V Lift.
Najczęściej zadawane pytania
Na odbudowie objętości w punktach strukturalnych środkowej części twarzy. Odzyskane podparcie unosi opadającą tkankę, dzięki czemu owal wraca do proporcji w kształcie litery V, a linia żuchwy staje się lżejsza.
Samo wykonanie zajmuje zwykle 45–60 minut. Do tego doliczamy około pół godziny na konsultację, analizę proporcji, znieczulenie kremem i omówienie zaleceń.
Po znieczuleniu kremem odczuwa się głównie rozpieranie w miejscu podania. Preparaty zwykle zawierają też środek znieczulający, więc komfort rośnie w trakcie zabiegu.
Może wystąpić niewielki obrzęk i delikatne zaczerwienienie, ustępujące zwykle po kilkunastu godzinach. Drobne siniaki zdarzają się przy cienkiej skórze i schodzą w kilka dni.
Po około dwóch tygodniach. Przez pierwsze dni obraz zaburza obrzęk, a preparat układa się w tkance stopniowo, więc ocena tuż po zabiegu jest myląca.
Powiązane zabiegi

Autorka artykułu
Karolina CyrekWłaścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych
Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.
Wszystkie artykułyPotrzebujesz indywidualnej oceny?
Umów się na bezpłatną konsultację
Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.
Zarezerwuj wizytęPrzeczytaj też

Biostymulatory czy kwas hialuronowy? Jeden dodaje objętość, drugi każe skórze pracować
Jeden wypełnia miejsce, gdzie ubyło. Drugi nie wypełnia nic i przez pierwsze tygodnie wygląda, jakby nie zadziałał.

Efekty V Liftu: widać od razu, ocenia się po dwóch tygodniach, a znika to wolniej, niż myślisz
Preparat nie kończy się z dnia na dzień. Wygasa tak wolno, że większość osób nie zauważa momentu, w którym przestał działać.

Czy po wolumetrii widać? Twarze, które budzą Twój lęk, nie są przypadkiem — łączy je jedna decyzja
Sztuczności nie robi preparat. Robi ją decyzja, żeby dołożyć jeszcze trochę, bo „jeszcze nie widać".

Przed i po wolumetrii: lista zakazów jest krótka, ale jeden punkt trzeba znać na pamięć
Większość zaleceń to drobiazgi na dwa dni. Jeden akapit dotyczy czegoś, czego nie wolno przeczekać.

