Zanim cokolwiek podłączę
Wywiad, i przy EMS jest krótszy niż zwykle, ale ostrzejszy. Pytam o metal i elektronikę w ciele, zanim spytam o cele sylwetkowe — powód wyjaśniam w przeciwwskazaniach. Potem pomiary obwodów i ocena mięśnia dłonią.
Ubierasz się w coś swojego, wygodnego: sportowy top i legginsy albo krótkie spodenki. Zabieg nie wymaga rozbierania się, bo pole przechodzi przez cienką tkaninę bez przeszkód. Zdejmujemy natomiast całą biżuterię, także drobne kolczyki.
Kładziesz się, a ja ustawiam aplikatory nad brzuścem mięśnia — nie „gdzieś na brzuchu", tylko w konkretnym miejscu, bo od tego zależy, który mięsień w ogóle dostanie bodziec. Pas dociągam mocno. Musi być ciasno i to nie jest przesada z mojej strony: luźna płytka daje słabszy skurcz przy tej samej cenie.
Jeśli masz klaustrofobię przy ciasnych pasach, powiedz od razu. Da się to poprowadzić inaczej.
Pierwsze dwie minuty: najdziwniejszy fragment
Zaczynam od bardzo niskiej intensywności, takiej, przy której czujesz tylko delikatne mrowienie. To etap sprawdzania, czy płytki leżą tam, gdzie powinny.
Potem podnoszę i przy jakiejś wartości pojawia się pierwszy pełny skurcz. Mięsień napina się sam, mocno, i trzyma kilka sekund. To jest ten moment, o którym pisałam we wstępie.
Jak to opisać rzetelnie: wyobraź sobie, że maksymalnie napinasz brzuch — a teraz wyobraź, że robi to za Ciebie ktoś inny, silniej, i nie możesz tego przerwać. Nie ma bólu, jest wrażenie utraty kontroli nad kawałkiem własnego ciała.
Towarzyszą temu dwie rzeczy, o których warto wiedzieć wcześniej: skóra nad mięśniem lekko mrowi, a przy skurczu na brzuchu może być trudniej wziąć głęboki wdech. Oba odczucia są normalne i mijają, gdy przywykniesz do rytmu.
Po kilku takich falach zaskoczenie znika. Większość klientek zaczyna się wtedy śmiać, bo napinający się samoistnie brzuch wygląda komicznie.
Reszta sesji: podnoszenie i przywykanie
Sesja to trzydzieści minut przy jednej okolicy, godzina przy dwóch. Przez cały ten czas leżysz, a intensywność stopniowo rośnie.
Rośnie z prostego powodu: mięsień przywyka. To, co na starcie było mocnym skurczem, po dziesięciu minutach jest ledwo odczuwalne, więc podnoszę wartość i pytam, jak jest. Robię to kilka razy w trakcie sesji i kilka razy między kolejnymi wizytami — tak jak dokłada się ciężar na treningu.
Program przeplata zwykle fale skurczów i fazy rozluźnienia. Te drugie klientki odbierają jako masaż wibracyjny i bywają wręcz przyjemne. Chodzi w nich o usunięcie produktów przemiany materii, tak jak rozluźnienie między seriami na siłowni.
Możesz w tym czasie rozmawiać, patrzeć w telefon albo po prostu leżeć. Część klientek przy niższych ustawieniach zasypia, choć przy brzuchu to rzadkość — trudno przespać coś, co rytmicznie napina Ci przeponę.
Kiedy robi się nieprzyjemnie i co wtedy
Zabieg nie powinien bolić i jeśli boli, coś jest nie tak. Wypisuję sytuacje, w których od razu mówisz mi „stop", bez zastanawiania się, czy przeszkadzasz.
Kłujący, punktowy ból w jednym miejscu zamiast równego napięcia całej okolicy. Zwykle znaczy, że płytka przesunęła się na kość albo na ścięgno i trzeba ją poprawić.
Pieczenie skóry. Nie powinno go być w ogóle. Częsta przyczyna: przepuszczona kropla potu albo zmarszczka tkaniny pod płytką.
Skurcz bolesny jak nagły kurcz w łydce. To znak, że intensywność wyprzedziła to, na co mięsień jest gotowy. Schodzę o poziom i wracamy wyżej za kilka minut.
Zawroty głowy albo mdłości. Rzadko, częściej u osób, które przyszły na czczo. Przerywam i podaję wodę.
Jest jedna rzecz, którą powtarzam każdej klientce: wyższa intensywność nie znaczy lepszy efekt, jeśli jest wyższa niż to, co mięsień zniesie. Cel to najmocniejszy skurcz, który da się utrzymać przez pół godziny, a nie rekord na jednej fali.
Zaraz po zabiegu i przez kolejne dni
Wstajesz i wychodzisz. Bez rekonwalescencji, bez śladów na skórze, bez czerwienienia. Możesz wrócić do pracy, prowadzić samochód i pójść na trening, choć tej samej partii bym tego dnia nie dokładała — dostała już swoje.
Zaraz po sesji okolica bywa ciepła i lekko napięta, jakbyś właśnie skończyła serię brzuszków. Część klientek czuje mięsień „obecny" przez kilka godzin i to zwykle najprzyjemniejszy element całego dnia.
Zakwasy przychodzą później, zwykle następnego dnia, i po pierwszych dwóch, trzech sesjach są najwyraźniejsze. Potem słabną, bo mięsień się adaptuje. Co z nimi robić i dlaczego białko ma tu znaczenie, rozpisałam osobno w tekście o tym, co robić po zabiegu EMS.
Jeśli chcesz sprawdzić odczucia bez wchodzenia w całą serię, powiedz o tym na konsultacji — pierwszą sesję można poprowadzić na łagodniejszych ustawieniach właśnie po to, żebyś wiedziała, w co wchodzisz.
Najczęściej zadawane pytania
Nie. Odczucie to mocny, samoistny skurcz mięśnia, dziwny przy pierwszym razie, ale nie bolesny. Ból oznacza, że coś wymaga poprawy: ustawienia płytki albo intensywności.
Wrażenie utraty kontroli nad kawałkiem ciała: mięsień napina się sam, mocno, i trzyma kilka sekund. Po kilku falach zaskoczenie mija i większość klientek zaczyna się śmiać.
Nie. Pole przechodzi przez cienką tkaninę, więc wystarczy sportowy top i legginsy. Zdejmujemy natomiast całą biżuterię, także drobne kolczyki.
Bo mięsień przywyka. To, co na starcie było mocnym skurczem, po dziesięciu minutach jest ledwo odczuwalne, więc podnosimy wartość, tak jak dokłada się ciężar na treningu.
Przy kłującym bólu w jednym punkcie, pieczeniu skóry, skurczu bolesnym jak kurcz w łydce oraz przy zawrotach głowy. Każde z tych odczuć zgłaszaj od razu.
Powiązane zabiegi

Autorka artykułu
Karolina CyrekWłaścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych
Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.
Wszystkie artykułyPotrzebujesz indywidualnej oceny?
Umów się na bezpłatną konsultację
Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.
Zarezerwuj wizytęPrzeczytaj też

Jak działa EMS: dlaczego mięsień pod aplikatorem nie ma prawa odmówić
Na treningu Twój mózg decyduje, ile włókien włączyć, i zawsze zostawia zapas. Pole elektromagnetyczne nie pyta go o zdanie.

Zakwasy po EMS to dobry znak. Gorszy jest brak białka następnego dnia
Zabieg kończy się w gabinecie, a mięsień buduje się w kolejne dwa dni — u Ciebie w domu, nie u mnie na leżance.

EMS — przeciwwskazania. Pytanie o metal w ciele zadaję zanim cokolwiek podłączę
Pole elektromagnetyczne nie pyta o zgodę tego, co masz pod skórą. Dlatego wywiad przed EMS jest krótszy niż przy innych zabiegach, ale ostrzejszy.

Ile zabiegów EMS naprawdę potrzeba i co dzieje się z efektem, gdy przestaniesz
Mięsień nie wie, że zapłaciłaś za zabieg. Reaguje na to samo, na co zawsze: powtarzalny bodziec i czas na odbudowę.

