Cellulit, sylwetka i ujędrnianie

    Zakwasy po EMS to dobry znak. Gorszy jest brak białka następnego dnia

    Powtarzam to tak często, że klientki kończą za mnie zdanie: sam zabieg to bodziec, a nie efekt. Mięsień nie rośnie w trakcie sesji, rośnie potem, przez najbliższe dwie doby, i robi to z materiału, który mu dostarczysz. Możesz zapłacić za dziesięć sesji i połowę potencjału zostawić na stole, jedząc trzysta gramów białka miesięcznie i śpiąc po pięć godzin. Poniżej lista rzeczy, które faktycznie mają znaczenie, i kilka, które nie mają żadnego.

    Karolina CyrekKarolina Cyrek9 sierpnia 20267 min czytania
    Klientka pije wodę po zabiegu EMS w gabinecie Estelium w Bielsku-Białej

    Skąd zakwasy i ile trwają

    Nazwa jest myląca, bo kwas mlekowy nie ma z tym prawie nic wspólnego — schodzi z mięśnia w ciągu godziny po wysiłku. To, co czujesz następnego dnia, ma inną przyczynę: mikrouszkodzenia włókien i towarzyszący im stan zapalny. Fachowo nazywa się to opóźnioną bolesnością mięśniową.

    Przy EMS bywa wyraźniejsza niż po treningu i to logiczne. Skurcz jest silniejszy niż ten, który wywołasz świadomie, powtarza się tysiące razy i nie ma faz odpoczynku — mechanizm rozpisałam w tekście o tym, jak działa EMS.

    Kalendarz jest przewidywalny: szczyt po 24–48 godzinach, ustępowanie do trzeciego, czwartego dnia. Najmocniej po pierwszych dwóch, trzech sesjach, potem coraz słabiej, bo mięsień się adaptuje.

    I rzecz, która bywa niepokojąca: brak zakwasów w połowie serii nie znaczy, że zabieg przestał działać. Znaczy, że mięsień przywykł. Dlatego podnoszę intensywność z wizyty na wizytę.

    Białko, czyli materiał, z którego to powstaje

    Mięsień zbudujesz z aminokwasów albo nie zbudujesz go wcale. Nie ma trzeciej opcji i żadne urządzenie tego nie obejdzie.

    Zapotrzebowanie u osoby, która regularnie obciąża mięśnie, mieści się orientacyjnie w przedziale 1,2 do 1,6 grama białka na kilogram masy ciała na dobę. Przy siedemdziesięciu kilogramach to jakieś 85–110 gramów dziennie. Dla wielu klientek to dwa razy więcej, niż jedzą dzisiaj.

    Praktycznie: porcja białka w każdym posiłku, a nie cała dzienna pula w kolacji. Jajka, twaróg, jogurt naturalny, ryba, mięso, strączki, ewentualnie odżywka, jeśli wygodniej.

    Kiedy jeść w kontekście zabiegu: nie przychodź na czczo, bo przy pustym żołądku łatwiej o zawroty głowy przy mocnych skurczach. Lekki posiłek godzinę, dwie przed sesją jest w porządku. Obfity obiad bezpośrednio przed zabiegiem na brzuch bywa niekomfortowy, bo skurcz obejmuje też przeponę.

    Po sesji nie ma żadnego magicznego okna, w którym trzeba coś zdążyć zjeść. Liczy się suma z całego dnia.

    Sen i odstęp między sesjami

    Przebudowa mięśnia dzieje się głównie w nocy, w fazie snu głębokiego, i tu nie ma nic do negocjowania. Pięć godzin snu przez całą serię to zmarnowana część pieniędzy.

    Z tego samego powodu sesje wypadają dwa razy w tygodniu, a nie codziennie. Odbudowa włókien zajmuje mniej więcej dwie doby i stymulowanie mięśnia w jej trakcie nie przyspiesza niczego, tylko przeszkadza. Cały rytm serii rozpisałam w tekście o liczbie zabiegów i trwałości efektu.

    Woda. Bez fanatyzmu, ale porządnie — nawodniony mięsień pracuje lepiej, a intensywna praca zwiększa obrót płynami.

    Ruch w dniu zabiegu. Spacer jak najbardziej. Mocny trening tej samej partii tego samego dnia jest bez sensu, nie ze względu na ryzyko, tylko dlatego, że mięsień dostał już swoje. Inne partie bez ograniczeń.

    Alkohol. Nie jest zakazany, ale upośledza syntezę białek mięśniowych i jakość snu, więc wieczór z butelką wina po sesji trochę ją marnuje.

    Co jest normalne, a co chcę wiedzieć

    Normalne przez pierwsze dni: tkliwość i zakwasy, uczucie napięcia w okolicy, chwilowe ciepło zaraz po sesji, u części osób lekkie zmęczenie tego dnia. Przy brzuchu bywa też przejściowe uczucie „ciężkości", jakby mięsień był spuchnięty — bo w pewnym sensie jest.

    Chcę wiedzieć, jeśli pojawi się:

    Ból ostry, punktowy, w jednym miejscu, zwłaszcza przy ruchu, zamiast rozlanej tkliwości całej okolicy.

    Ból, który po czterech dniach nie słabnie, tylko utrzymuje się albo narasta.

    Zaczerwienienie, pieczenie albo pęcherze w miejscu przylegania płytki. Nie powinno ich być w ogóle.

    Ciemny mocz i wyraźnie osłabienie po pierwszej sesji przy bardzo wysokiej intensywności. Bardzo rzadkie, ale to sygnał przeciążenia mięśnia, którego nie ignoruję.

    Nasilenie „daszka" na środku brzucha przy wstawaniu z leżenia. To pytanie o rozejście mięśni prostych i powód, dla którego przy każdej klientce po porodzie sprawdzam kresę białą — piszę o tym w tekście o EMS po ciąży.

    Czego nie ma na tej liście

    Bo pytania o to wracają, a odpowiedź brzmi „nie działa".

    Suplementy spalające i termogeniki. Nie dodają nic do budowy mięśnia.

    Kremy modelujące na strefę po zabiegu. Skurcz dzieje się kilka centymetrów pod skórą, krem tam nie dotrze.

    Detoks, sauna „na wypłukanie", herbatki oczyszczające. Nie ma czego wypłukiwać.

    Bandażowanie i wyszczuplające pasy. Mierzenie obwodu po nich pokazuje ucisk, nie efekt.

    Rzeczy, które faktycznie pomagają, są nudne: białko, sen, woda, ruch, regularność sesji. Dokładnie te same, które pomagają przy treningu, bo mechanizm jest ten sam.

    Jedna rzecz, która pomaga i nie jest oczywista: drenaż. Kilka sesji endermologii LPG w trakcie serii poprawia mikrokrążenie w okolicy, a przy pracy nad brzuchem i pośladkami odbiera się to po prostu jako mniejszą ciężkość.

    Jeśli robisz serię i nie widzisz zmiany, umów konsultację. W dziewięciu przypadkach na dziesięć problem siedzi w jednej z czterech rzeczy: luźny pas, rozciągnięte odstępy, ta sama intensywność od pierwszej sesji albo dieta bez białka.

    Najczęściej zadawane pytania

    Tak, i są dobrym znakiem. Wynikają z mikrouszkodzeń włókien, szczyt przypada 24–48 godzin po sesji, a ustępują do trzeciego, czwartego dnia. Najmocniejsze po pierwszych sesjach.

    Orientacyjnie 1,2 do 1,6 grama na kilogram masy ciała na dobę, rozłożone na wszystkie posiłki. Bez tego materiału mięsień się nie zbuduje, niezależnie od liczby sesji.

    Nie. Oznacza, że mięsień się zaadaptował. Właśnie dlatego intensywność podnosi się z wizyty na wizytę, a nie utrzymuje na tym samym poziomie.

    Tak, ale nie tej samej partii tego samego dnia, bo dostała już mocny bodziec. Inne partie bez ograniczeń, spacer jak najbardziej wskazany.

    Przy ostrym punktowym bólu, bólu, który po czterech dniach nie słabnie, zaczerwienieniu lub pęcherzach pod płytką oraz przy ciemnym moczu z wyraźnym osłabieniem.

    Powiązane zabiegi

    Karolina Cyrek

    Autorka artykułu

    Karolina Cyrek

    Właścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych

    Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też