Cellulit, sylwetka i ujędrnianie

    Zabieg ONDA krok po kroku: gorąco, ale nie tak, jak się tego spodziewasz

    Klientki, które słyszały, że ONDA grzeje tkankę do czterdziestu trzech stopni, wchodzą na zabieg z konkretnym wyobrażeniem: będzie parzyć. Potem leżą, głowica sunie po skórze, a one mówią „to jest przyjemne". Zaskoczenie bierze się stąd, że ciepło powstaje kilka centymetrów pod powierzchnią, a wierzch skóry jest jednocześnie chłodzony. Poniżej cała wizyta po kolei, razem z tym jednym momentem, w którym faktycznie robi się gorąco.

    Karolina CyrekKarolina Cyrek1 sierpnia 20267 min czytania
    Kosmetolog prowadzi głowicę ONDA Coolwaves po brzuchu klientki w gabinecie Estelium

    Pierwsze dwadzieścia minut idzie na rzeczy, które nie wyglądają na zabieg

    Wywiad i wykluczenie przeciwwskazań. Przy mikrofalach pytam głównie o metal w polu zabiegowym, wkładkę domaciczną i ciążę — cała lista jest w przeciwwskazaniach do ONDY.

    Pomiary obwodów centymetrem i zdjęcia wyjściowe, zawsze pod tym samym oknem i w tej samej pozycji. Bez punktu wyjścia po trzech miesiącach zostaje wrażenie, a wrażenie jest kiepskim dowodem w obie strony.

    Potem wyznaczam pole zabiegowe. To nie jest formalność, bo przy ONDZIE płacisz za powierzchnię, nie za nazwę okolicy — 15 × 15 cm to inna kwota niż 30 × 30. Obrysowuję obszar i dopiero wtedy znamy cenę, którą znajdziesz też w cenniku.

    Na koniec przygotowania: na skórę idzie cienka warstwa parafiny. Nie żel, tylko oleisty preparat, który pozwala głowicy sunąć równo i bez zacinania. Skóra robi się od niego satynowa, ale nie kleista.

    Co się dzieje pod głowicą

    ONDA pracuje mikrofalami o częstotliwości 2,45 GHz i to jest ta sama fizyka, o którą klientki dopytują najczęściej — wracam do niej osobno w tekście o tym, czy mikrofale są bezpieczne.

    Mikrofale o tej długości są pochłaniane przede wszystkim przez tkankę tłuszczową i to ona nagrzewa się najmocniej, do mniej więcej 43 stopni. W tej temperaturze błony komórek tłuszczowych przestają być szczelne, a tkanka podskórna dostaje bodziec do przebudowy kolagenu.

    Jednocześnie powierzchnia skóry jest chłodzona. Głowica ma wbudowane chłodzenie kontaktowe, więc naskórek pozostaje w bezpiecznej temperaturze przez cały czas pracy.

    Stąd bierze się to charakterystyczne odczucie: ciepło w środku, chłód na wierzchu. Klientki opisują to jako głębokie, rozchodzące się ciepło, czasem jak ciepły kamień przesuwany pod skórą.

    Pracujemy dwiema głowicami, zależnie od celu. Sub sięga głębiej, do tłuszczu. Surface pracuje płycej, na skórze właściwej i jej napięciu. Przy jednym polu często używam obu, jedna po drugiej.

    Ten jeden moment, w którym robi się gorąco

    Zabieg nie jest równomierny i to jest celowe.

    Głowica przesuwa się po polu ruchem ciągłym, a temperatura w tkance narasta stopniowo. Przez większość czasu jest po prostu ciepło i przyjemnie. Ale co jakiś czas, gdy głowica wraca w miejsce już rozgrzane, pojawia się nagły impuls mocniejszego ciepła — kilka sekund, po których wszystko wraca do normy.

    To jest właśnie ten moment, o którym uprzedzam każdą klientkę przed pierwszym razem. Nie boli, ale zaskakuje, i jeśli nikt Cię nie ostrzeże, potrafi wystraszyć.

    Zasada, którą powtarzam: jeśli robi się nieprzyjemnie gorąco, mów od razu. Nie ma nagrody za wytrzymanie i nie ma sensu w przetrzymywaniu — schodzę o poziom, przesuwam głowicę szybciej i wracamy wyżej za chwilę. Zabieg ma być na granicy przyjemnego ciepła, nie na granicy wytrzymałości.

    Odczucia różnią się też zależnie od okolicy. Nad kością, na przykład przy żebrach albo nad kolanem, ciepło jest wyraźniejsze niż na miękkim brzuchu.

    Ile to trwa naprawdę

    Sam czas pracy głowicą zależy od wielkości pola i mieści się orientacyjnie między 45 minutami a dwiema godzinami.

    Do tego doliczmy przygotowanie, pomiary i zdjęcia, więc pierwsza wizyta jest zawsze dłuższa od kolejnych. Przy dużym polu, na przykład całych udach albo brzuchu z bokami, zarezerwuj sobie pół dnia.

    Podczas zabiegu leżysz i możesz robić, co chcesz: rozmawiać, patrzeć w telefon, słuchać czegoś w słuchawkach. Ruszać się raczej nie — głowica pracuje po wyznaczonym polu i przesuwanie się zaburza równomierność.

    Ubierz się w coś wygodnego i takiego, czego nie żałujesz. Parafina bywa tłusta i choć wycieram skórę po zabiegu, ślady na jasnych spodniach się zdarzają.

    Serię układam zwykle na 3 do 6 zabiegów co 3–4 tygodnie. Odstęp jest tak długi nie dla wygody, tylko dlatego, że przebudowa tkanki po każdej sesji trwa tygodniami — rozpisałam całą oś czasu przy efektach ONDY.

    Zaraz po i przez kolejne dni

    Wstajesz i wychodzisz. Bez rekonwalescencji, bez zwolnienia, bez zakazów.

    Skóra jest zaczerwieniona i wyraźnie ciepła przez kilkadziesiąt minut, czasem do dwóch godzin. To reakcja na pobudzone mikrokrążenie i schodzi sama.

    Przez dzień, dwa okolica bywa tkliwa przy dotyku, jak po mocnym masażu. U części osób pojawia się przejściowa twardość w tkance albo drobne, wyczuwalne pod palcami zgrubienia — to normalne i mija w ciągu kilku tygodni.

    Czego się nie spodziewaj: siniaków. ONDA nie działa mechanicznie, więc w przeciwieństwie do fali uderzeniowej zasinienia praktycznie się nie zdarzają.

    Zalecenia są krótkie: dużo wody i ruch w kolejnych dniach, bo rozbity tłuszcz wychodzi przez limfę, a tę napędza praca mięśni. Sauna i gorąca kąpiel tego samego dnia raczej nie, następnego bez przeszkód.

    Chcesz wiedzieć, jak duże pole wyjdzie w Twoim przypadku i ile potrwa wizyta? Umów konsultację — obrysowanie obszaru zajmuje kilka minut i od razu znamy czas oraz kwotę.

    Najczęściej zadawane pytania

    Nie. Odczucie to głębokie, przyjemne ciepło z chłodzoną powierzchnią skóry. Co jakiś czas pojawia się kilkusekundowy impuls mocniejszego ciepła, o którym uprzedzam przed pierwszym razem.

    Bo mikrofale nagrzewają przede wszystkim tkankę tłuszczową pod skórą, a głowica ma wbudowane chłodzenie kontaktowe, które utrzymuje naskórek w bezpiecznej temperaturze.

    Sama praca głowicą od 45 minut do dwóch godzin, zależnie od wielkości pola. Pierwsza wizyta jest dłuższa, bo dochodzi wywiad, pomiary i zdjęcia wyjściowe.

    Cienką warstwę parafiny, nie żelu. Oleisty preparat pozwala głowicy sunąć równo po skórze bez zacinania się.

    Praktycznie nie. Zabieg działa ciepłem, a nie mechanicznie, więc pozostaje głównie zaczerwienienie na kilkadziesiąt minut i tkliwość przez dzień, dwa.

    Powiązane zabiegi

    Karolina Cyrek

    Autorka artykułu

    Karolina Cyrek

    Właścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych

    Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też