Prezenty i vouchery

    Voucher kupiony samej sobie: brzmi absurdalnie, dopóki nie policzysz serii

    Kupowanie sobie vouchera do miejsca, w którym i tak można zapłacić kartą przy wyjściu, wygląda na czynność bez sensu. Robi to jednak na tyle dużo osób, że warto wyjaśnić, o co w tym chodzi — bo powód nie jest finansowy, tylko dokładnie ten sam, który stoi za skutecznością voucherów jako prezentów. **Odłożona kwota z datą ważności zachowuje się inaczej niż postanowienie.** Poniżej kiedy to ma sens, a kiedy jest zwykłym komplikowaniem sobie życia.

    KingaKinga26 czerwca 20265 min czytania
    Kobieta planuje serię zabiegów przy kalendarzu i notesie

    Kiedy to faktycznie ma sens

    Trzy sytuacje, w których kupienie sobie vouchera daje coś, czego płacenie na miejscu nie daje.

    Gdy planujesz serię i chcesz rozłożyć decyzję finansową. Seria sześciu czy ośmiu zabiegów to wydatek, który przy płaceniu za każdą wizytę osobno wraca jako decyzja co tydzień. Kupiony z góry voucher zamienia sześć decyzji w jedną, a to realnie zmienia szansę na dokończenie serii. Bo najczęstszy powód przerwania serii to nie brak efektu — to kolejne „w tym miesiącu odpuszczę".

    Gdy pieniądze są teraz, a czasu jeszcze nie ma. Premia, zwrot podatku, sprzedane coś. Kwota odłożona w voucher przestaje być dostępna na inne rzeczy, a przy budżecie domowym to działa.

    Gdy dostajesz pieniądze na prezent i chcesz je „zaparkować". Zamiast dziękować za gotówkę, która i tak rozejdzie się na rachunki, można od razu zamienić ją na coś, co należy do Ciebie.

    Wspólny mianownik jest jeden: voucher jest sposobem na to, żeby coś dla siebie miało swoje miejsce w budżecie, a nie było pierwszą rzeczą, którą się skreśla.

    Ważność to 12 miesięcy od zakupu, kwoty od 50 do 5000 zł, a wykorzystać można częściowo, z resztą zostającą na kolejną wizytę.

    Kiedy nie ma sensu i lepiej zrobić inaczej

    Uczciwie, bo w połowie przypadków odpowiedź brzmi „nie kupuj".

    Gdy odkładasz pierwszą wizytę. To najczęstsza sytuacja i voucher jej nie rozwiąże. Jeśli od pół roku myślisz o tym, żeby gdzieś zajrzeć, i nie zajrzałaś, kupienie vouchera doda tylko jeden krok do listy rzeczy do zrobienia. Taniej i szybciej jest umówić samą konsultację — nie musisz nic kupować z góry ani wiedzieć, czego chcesz. Wystarczy przyjść i powiedzieć, co przeszkadza.

    Gdy nie wiesz jeszcze, czego potrzebujesz. Wtedy najpierw rozpoznanie, potem budżet. Odwrotna kolejność prowadzi do kupienia kwoty pod zabieg, który po konsultacji okaże się niewłaściwy. Opisaliśmy to przy diagnostyce skóry.

    Gdy chodzi o pojedynczy zabieg w najbliższym miesiącu. Zapłać na miejscu, to samo wyjdzie.

    Gdy nie masz pewności, czy będziesz mogła się umówić w ciągu roku. Ważność jest ograniczona, a niewykorzystanej kwoty nie wypłacamy w gotówce.

    Zasada w jednym zdaniu: voucher dla siebie ma sens, gdy decyzja już zapadła i chodzi tylko o rozłożenie kosztu. Nie ma sensu jako sposób na podjęcie decyzji.

    Jak policzyć serię, zanim wydasz pieniądze

    Zanim kupisz cokolwiek, warto wiedzieć, na co się piszesz. Serie różnią się bardziej, niż zakłada większość osób.

    Liczba zabiegów. Bardzo różna w zależności od metody: od dwóch, trzech przy niektórych zabiegach do kilkunastu przy depilacji laserowej.

    Odstępy. To decyduje o tym, jak długo trwa całość. Co tydzień, co dwa, co cztery, a przy części metod co kilka miesięcy.

    Sezon. Część zabiegów robi się jesienią i zimą, nie latem. Jeśli kupujesz voucher w maju z myślą o laserach, realnie zaczniesz we wrześniu, a rok ważności zacznie biec od maja.

    Podtrzymanie. Przy wielu metodach po serii przychodzą pojedyncze zabiegi podtrzymujące. To osobny koszt, o którym warto wiedzieć zawczasu.

    Praktyczny wniosek: zanim kupisz voucher na serię, umów konsultację i zapytaj o pełny plan z liczbami. Ile zabiegów, w jakich odstępach, ile to potrwa i co potem. Dopiero na tej podstawie widać, czy kwota, którą chcesz odłożyć, pokrywa całość, połowę czy jedną trzecią.

    To jest dokładnie ta rozmowa, której najczęściej brakuje przed rozpoczęciem serii, i najczęstszy powód, dla którego serie zostają porzucone w połowie.

    Wariant, który sprawdza się najlepiej

    Z obserwacji: osoby, które kupują sobie vouchery i faktycznie je wykorzystują, robią zwykle jedną z dwóch rzeczy.

    Kupują po konsultacji, nie przed. Najpierw rozmowa i plan, potem decyzja o kwocie. Wtedy voucher pokrywa konkretny, policzony zakres, a nie abstrakcyjną sumę.

    Kupują mniejsze kwoty częściej. Dwieście złotych co dwa miesiące zamiast tysiąca raz. Przy budżecie domowym mniejsze kwoty przechodzą bez negocjacji, a suma po roku wychodzi ta sama. Do tego każdy voucher ma własny rok ważności, więc presja jest mniejsza.

    Ten drugi sposób jest wyraźnie skuteczniejszy i mało kto o nim myśli.

    Rzeczy techniczne, które przy zakupie dla siebie działają na Twoją korzyść:

    Można wykorzystać częściowo — nie musisz dopasowywać kwoty do ceny zabiegu.

    Można dopłacić na miejscu gotówką, kartą albo BLIK-iem.

    Voucher jest na dowolną usługę z oferty, więc plan może się po drodze zmienić.

    PDF przychodzi kilka minut po opłaceniu i jest honorowany z ekranu telefonu — przy zakupie dla siebie nie ma potrzeby niczego drukować.

    Wszystko ustawisz w konfiguratorze voucherów.

    Rzecz, którą warto sobie powiedzieć wprost

    Na koniec coś, co wykracza poza vouchery, ale jest sednem tego, dlaczego ten tekst w ogóle powstał.

    Kobiety, które przychodzą do nas z voucherem od kogoś, mówią zaskakująco często to samo zdanie: „sama bym tu nie przyszła". Nie z braku pieniędzy i nie z braku chęci. Z przyzwyczajenia, że wydatek na siebie wymaga uzasadnienia, którego wydatki na innych nie wymagają.

    Voucher kupiony samej sobie jest w tym kontekście prostym narzędziem: zamienia bieżącą decyzję w decyzję już podjętą. Nie jest to trik ani nic wyrafinowanego. Po prostu działa, bo zdejmuje uzasadnianie z każdego kolejnego miesiąca.

    Ale jeśli po przeczytaniu tego wszystkiego myślisz raczej „chciałabym, tylko nie wiem od czego zacząć", to odpowiedź jest tańsza niż jakikolwiek voucher: umów konsultację. Nie musisz nic kupować, nic wybierać ani nic wiedzieć. Przychodzisz, mówisz, co Ci przeszkadza, i wychodzisz z odpowiedzią, co da się z tym zrobić i ile to kosztuje.

    Umówisz ją przez kontakt. To jest właściwy pierwszy krok, a voucher — jeśli w ogóle — dopiero drugi.

    Najczęściej zadawane pytania

    Ma, gdy planujesz serię i chcesz rozłożyć koszt albo gdy pieniądze są teraz, a czasu jeszcze nie ma. Nie ma sensu, jeśli dopiero odkładasz pierwszą wizytę.

    Bo zamienia sześć comiesięcznych decyzji finansowych w jedną. Najczęstszy powód przerwania serii to nie brak efektu, tylko kolejne „w tym miesiącu odpuszczę".

    Zwykle kilka mniejszych. Dwieście złotych co dwa miesiące przechodzi przez budżet domowy łatwiej niż tysiąc naraz, a każdy voucher ma własny rok ważności.

    Liczbę zabiegów, odstępy między nimi, sezon, w którym daną metodę się wykonuje, oraz koszt zabiegów podtrzymujących. Najlepiej ustalić to na konsultacji przed zakupem.

    Gdy chodzi o pojedynczy zabieg w najbliższym miesiącu albo gdy jeszcze nie wiesz, czego potrzebujesz. Wtedy właściwym pierwszym krokiem jest konsultacja, nie zakup.

    Powiązane zabiegi

    Kinga

    Autorka artykułu

    Kinga

    Manager, opieka nad klientką

    Manager Estelium. Opieka nad klientką, organizacja terapii i przygotowanie do wizyt.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też