Dzieci, lody i dołeczki w policzkach
Historia metody zaczyna się od obserwacji, która przez lata była ciekawostką dermatologiczną. U niemowląt ssących lodowe kostki i u dzieci jedzących dużo lodów opisywano zanik tkanki tłuszczowej w policzkach — miejscowe zapadnięcie, które pojawiało się kilka tygodni po ekspozycji na zimno.
Nazwano to zapaleniem tkanki tłuszczowej z zimna. Skóra pozostawała nienaruszona, a znikał wyłącznie tłuszcz pod nią.
Z tej obserwacji badacze z Harvardu wyciągnęli wniosek, który stoi za całą metodą: komórka tłuszczowa jest na chłód znacznie wrażliwsza niż skóra, naczynia, nerwy i mięśnie.
Powód siedzi w chemii. Tłuszcze w adipocytach krystalizują w temperaturze wyższej niż woda, która stanowi większość pozostałych tkanek. Można więc znaleźć okno temperatur, w którym komórka tłuszczowa dostaje sygnał do wygaszenia, a wszystko wokół niej przechodzi przez zabieg bez uszczerbku.
To okno to mniej więcej 4 do 9 stopni Celsjusza, utrzymywane przez 45 do 60 minut.
Apoptoza, czyli śmierć na zaproszenie
Tu jest różnica, którą warto zrozumieć, bo tłumaczy całą resztę.
Komórka może zginąć na dwa sposoby. Martwica to rozpad gwałtowny: błona pęka, zawartość wylewa się do tkanki, organizm reaguje ostrym stanem zapalnym. Tak działa oparzenie i tak wygląda uraz.
Apoptoza to śmierć zaprogramowana. Komórka dostaje sygnał, zamyka się, porządkuje swoją zawartość i pakuje ją w pęcherzyki, które organizm może spokojnie sprzątnąć. Bez wylewania, bez gwałtownego zapalenia, bez uszkodzenia sąsiadów.
Kriolipoliza uruchamia to drugie. Schłodzenie nie rozrywa adipocytu — daje mu sygnał do wygaszenia, a proces dokonuje się przez kolejne dni po zabiegu.
Praktyczna konsekwencja jest taka, że wychodzisz z gabinetu i nic Cię nie boli. Nie ma rany, nie ma opuchlizny jak po urazie, nie ma rekonwalescencji. Reakcje, które faktycznie się pojawiają, są łagodne i wypisałam je w tekście o tym, co dzieje się po zabiegu.
Po co podciśnienie
Chłodzenie to połowa mechanizmu. Druga połowa to zassanie fałdu do wnętrza aplikatora i ma trzy konkretne zadania.
Przybliża tkankę do płytek chłodzących. Fałd wciągnięty do komory styka się z chłodzeniem z dwóch stron naraz, więc temperatura docelowa jest osiągana szybciej i równiej niż przy przykładaniu z wierzchu.
Ogranicza przepływ krwi w wybranym fragmencie. Krew jest doskonałym nośnikiem ciepła i nieustannie ogrzewa tkankę od środka. Bez ograniczenia jej napływu nie da się utrzymać tkanki w kilku stopniach przez godzinę.
Wyznacza granicę. Chłodzone jest dokładnie to, co znalazło się w komorze, a nie okolica dookoła.
Z tego samego mechanizmu bierze się jedyne twarde kryterium kwalifikacji: fałd musi dać się zassać. Tam, gdzie nie ma czego wciągnąć, zabiegu nie ma. Rozpisałam to strefa po strefie w tekście o tym, jakie partie ciała można zamrozić.
I stąd też siniaki, które u części osób zostają po zabiegu — nie od zimna, tylko od podciśnienia trzymającego fałd przez godzinę.
Osiem do dwunastu tygodni sprzątania
Zabieg nie usuwa tłuszczu. Zabieg zabija komórki, a usuwaniem zajmuje się Twój organizm i robi to we własnym tempie.
Przez kolejne dni do obszaru ściągają makrofagi — komórki, których zadaniem jest sprzątanie. Pochłaniają obumarłe adipocyty jedna po drugiej, a uwolnione lipidy trafiają do układu limfatycznego, potem do krwiobiegu i do wątroby, gdzie są metabolizowane jak każdy inny tłuszcz z pożywienia.
To nie jest proces, który da się przyspieszyć zabiegiem, suplementem ani masażem. Ma swoje tempo i zajmuje 8 do 12 tygodni.
Dwie rzeczy, które z tego wynikają i które oszczędzają sporo nerwów:
Przez pierwszy miesiąc w lustrze nie zobaczysz nic, a obwód może chwilowo wzrosnąć, bo tkanka reaguje obrzękiem. To normalne i piszę o tym szerzej przy efektach kriolipolizy.
Wątroba i nerki muszą pracować, więc przy poważnych chorobach tych narządów zabiegu nie wykonujemy. Cała lista jest w przeciwwskazaniach.
Dlaczego usunięte komórki nie wracają
To pytanie pada zaraz po poprzednim i odpowiedź jest jedną z mocniejszych stron tej metody.
Liczba komórek tłuszczowych u dorosłego człowieka jest w przybliżeniu stała. Ustala się w dzieciństwie i okresie dojrzewania, a potem organizm reguluje ilość tłuszczu głównie przez zmianę objętości istniejących komórek, nie przez tworzenie nowych. Adipocyt tyjąc pęcznieje, chudnąc kurczy się — ale nadal tam jest i czeka.
Kriolipoliza działa inaczej niż dieta: usuwa komórki z tego miejsca na stałe. Organizm nie odtwarza ich w obrębie pola zabiegowego.
Ale i tu jest warunek, o którym mówię każdej klientce: te, które zostały, mogą się powiększyć. Jeśli przytyjesz, tłuszcz odłoży się w komórkach, które przetrwały — w tej strefie i we wszystkich pozostałych. Wygląd wróci, choć rozkład będzie już inny.
Stąd jedyne wymaganie długoterminowe: stabilna waga. Nie dieta, nie wyrzeczenia, po prostu brak dużych skoków.
Jeśli porównujesz gabinety, przyda Ci się jeszcze jedno: czym różnią się urządzenia do kriolipolizy i co naprawdę decyduje o efekcie.
Chcesz sprawdzić, czy Twój fałd nadaje się do zassania? Umów konsultację — test dłonią zajmuje pół minuty na strefę, a kwoty za poszczególne przyłożenia są w cenniku.
Najczęściej zadawane pytania
Aplikator zasysa fałd i schładza go do 4–9°C przez 45–60 minut. Komórki tłuszczowe są na zimno wrażliwsze niż skóra i nerwy, więc uruchamiają apoptozę, a organizm usuwa je przez limfę.
Tłuszcze w komórkach tłuszczowych krystalizują w wyższej temperaturze niż woda, z której składa się większość pozostałych tkanek. Istnieje więc okno temperatur szkodliwe tylko dla adipocytów.
Żeby przybliżyć tkankę do płytek chłodzących z dwóch stron, ograniczyć napływ ciepłej krwi i wyznaczyć granicę chłodzonego obszaru. Bez zassania nie da się utrzymać tkanki w kilku stopniach.
Bo zabieg nie usuwa tłuszczu, tylko zabija komórki. Sprzątaniem zajmują się makrofagi i układ limfatyczny, a to proces o własnym tempie, którego nie da się przyspieszyć.
Nie w obrębie pola zabiegowego. Liczba adipocytów u dorosłego jest w przybliżeniu stała, a organizm nie odtwarza usuniętych. Te, które zostały, mogą się jednak powiększyć przy tyciu.
Powiązane zabiegi

Autorka artykułu
Karolina CyrekWłaścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych
Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.
Wszystkie artykułyPotrzebujesz indywidualnej oceny?
Umów się na bezpłatną konsultację
Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.
Zarezerwuj wizytęPrzeczytaj też

Kriolipoliza strefa po strefie: gdzie działa, a gdzie tylko wygląda, że powinna
Kriolipoliza nie pracuje tam, gdzie chcesz. Pracuje tam, gdzie aplikator ma co zassać — i to jedno zdanie wyjaśnia większość rozczarowań.

Kriolipoliza: dlaczego przez pierwszy miesiąc nic nie widać i co dzieje się wtedy pod skórą
Wychodzisz z gabinetu i przez cztery tygodnie nie widzisz nic. To nie znaczy, że nie zadziałało — znaczy, że sprzątanie trwa.

Czy kriolipoliza boli? Pierwsze dziesięć minut jest nieprzyjemne, potem nic nie czujesz
Zimno, ciągnięcie, szczypanie — a po kwadransie zwykle laptop na kolanach. Odczucia przy kriolipolizie mają bardzo wyraźny wykres.

ONDA czy kriolipoliza? Ciepło i zimno robią z tłuszczem dwie różne rzeczy
Jedna grzeje, druga mrozi. Różnica nie kończy się na temperaturze i to ona decyduje, którą metodę wybrać przy Twoim brzuchu czy udach.

