Modelowanie sylwetki

    EMS plus redukcja tłuszczu: kolejność, w której to robimy, decyduje o rachunku

    Najczęstsze rozczarowanie w modelowaniu sylwetki nie bierze się ze złego zabiegu, tylko z jednego dobrego zabiegu tam, gdzie problem ma dwa piętra. Klientka robi serię EMS na brzuch i po dwóch miesiącach mówi, że nic nie widzi — a mięsień pod moją dłonią jest wyraźnie mocniejszy niż na starcie. Po prostu leży pod warstwą, której nikt nie ruszył. Poniżej rozpisuję, kiedy trzeba połączyć, co z czym, w jakiej kolejności i ile to kosztuje naprawdę.

    Karolina CyrekKarolina Cyrek3 sierpnia 20268 min czytania
    Kosmetolog rozpisuje plan łączonych zabiegów na sylwetkę w gabinecie Estelium

    Trzy piętra i trzy różne narzędzia

    Zanim ustalimy kolejność, trzeba nazwać warstwy. Każda ma swoje narzędzie i żadne z nich nie zastąpi pozostałych.

    Mięsień. Buduje go EMS i tylko EMS. Odpowiada za kształt, napięcie ściany brzucha, obrys pośladka i za to, czy brzuch „wychodzi" wieczorem.

    Tłuszcz podskórny. Zdejmują go mikrofale albo zimno. ONDA podgrzewa i rozbija tkankę, kriolipoliza wymraża komórki w zassanym fałdzie. Różnice rozłożyłam w tekście ONDA czy kriolipoliza.

    Skóra i tkanka podskórna. Jakość, napięcie, drenaż, cellulit. Tu pracują mikrofale, fala uderzeniowa i endermologia, zależnie od tego, co dokładnie jest problemem.

    Test, który robię dłonią na konsultacji: chwytam okolicę i sprawdzam, ile jest fałdu, jak zachowuje się skóra i co czuję pod spodem. Trzy odpowiedzi, trzy różne plany — rozpisałam to przy kwalifikacji do EMS.

    Większość klientek ma problem na dwóch piętrach naraz. Stąd cały ten tekst.

    Kolejność: najpierw zdejmij, potem buduj

    Reguła, przy której zostaję w większości przypadków: najpierw redukcja warstwy, potem budowa mięśnia.

    Powód jest praktyczny, nie fizjologiczny. Mięsień zbudowany pod grubą warstwą tłuszczu jest niewidoczny, więc po serii EMS klientka nie widzi zmiany i traci wiarę w cały plan — mimo że pieniądze zostały wydane sensownie. Odwrotna kolejność daje efekt widoczny na każdym etapie.

    Wyjątek robię wtedy, gdy warstwa jest cienka, a mięsień wyraźnie słaby. Wtedy zaczynam od EMS, bo to on odpowiada za to, co przeszkadza.

    Drugi wyjątek: gdy głównym problemem jest brzuch wychodzący wieczorem przy szczupłej sylwetce. To sprawa ściany brzucha, nie tłuszczu, i redukcja niczego tam nie poprawi.

    Czego nie robię nigdy: nie zaczynam od EMS przy rozejściu mięśni prostych. Tam kolejność jest zupełnie inna i zaczyna się poza gabinetem kosmetologicznym — piszę o tym w tekście o EMS po ciąży.

    Czy można w tym samym tygodniu

    Można, i najczęściej właśnie tak układam plan, bo nikt nie chce czekać pół roku.

    EMS i ONDA. Nie tego samego dnia na tej samej okolicy. Mikrofale podgrzewają tkankę, a mięsień po serii tysięcy skurczów jest już obciążony — nakładanie dwóch mocnych bodźców na jedno miejsce w jednym dniu nie przyspiesza niczego. Rozdzielam je o dwa, trzy dni i wtedy oba zabiegi mieszczą się w tygodniu bez problemu.

    EMS i kriolipoliza. Tu odstęp jest dłuższy. Po zassaniu fałdu strefa bywa tkliwa, zdrętwiała i obrzęknięta przez kilka dni, a dociskanie do niej płytek EMS jest po prostu niekomfortowe. Czekam mniej więcej dwa tygodnie, aż tkanka się uspokoi, i dopiero wracam do budowy mięśnia.

    EMS i endermologia LPG. Bez ograniczeń, wręcz dobrze się uzupełniają. Drenaż poprawia mikrokrążenie w okolicy i przy pracy nad brzuchem oraz pośladkami odbiera się to jako mniejszą ciężkość.

    Jedna rzecz, o której trzeba pamiętać przy każdym łączeniu: kriolipoliza potrzebuje 8–12 tygodni na eliminację. To nie znaczy, że przez ten czas nic nie robimy — znaczy, że ocenę efektu tej konkretnej strefy odkładamy do końca tego okna.

    Trzy plany, które układam najczęściej

    Konkretnie, z kwotami, żeby nie zostawiać tego w sferze ogólników.

    Brzuch po czterdziestce: fałd nad paskiem plus słaba ściana. Kriolipoliza na podbrzusze, dwa przyłożenia, potem po dwóch tygodniach seria EMS. Kriolipoliza według cennika, EMS sześć do ośmiu sesji po 300 zł za trzydziestkę. Łącznie rzędu dwóch i pół do trzech tysięcy złotych, rozłożone na dwa, trzy miesiące.

    Pośladki bez obrysu, przy szczupłej sylwetce. Sam EMS, bez redukcji, bo nie ma czego zdejmować. Osiem do dziesięciu sesji, czyli 2400–3000 zł. To najprostszy plan i najbardziej przewidywalny efekt — piszę dlaczego przy EMS na pośladki.

    Brzuch z wiotką skórą po dużym odchudzaniu. Tu kolejność się zmienia: najpierw mikrofale na jakość i napięcie skóry, dopiero potem EMS. Sama redukcja objętości pod luźną skórą pogorszyłaby wrażenie.

    Wszystkie trzy kwoty podaję na pierwszej wizycie, przed pierwszym zabiegiem. To podnosi rachunek w rozmowie i wolę stracić klientkę na konsultacji niż po trzeciej serii.

    Czego żadne połączenie nie da

    Uczciwa granica, żeby nie zostało wrażenie, że wystarczy dołożyć kolejny zabieg.

    Deficytu kalorycznego. Żaden z tych zabiegów go nie tworzy i żadna ich kombinacja też nie. To, co jesz, zostaje poza zasięgiem urządzeń.

    Usunięcia nadmiaru skóry. Przy dużym nadmiarze po redukcji wagi żadna technologia go nie zwinie. To rozmowa o chirurgii, nie o serii.

    Efektu na stałe. Komórki tłuszczowe usunięte kriolipolizą nie wracają, ale te, które zostały, mogą się powiększyć. Mięsień zbudowany EMS-em cofa się, jeśli przestaniesz go używać. Plan łączony przyspiesza — nie zwalnia z utrzymania.

    Skrócenia czasu. Sensowny plan na dwa piętra to dwa, trzy miesiące. Zabiegi upchnięte w cztery tygodnie nie dają szybciej, dają gorzej.

    Jeśli chcesz wiedzieć, ile pięter ma Twój przypadek i w jakiej kolejności je układać, umów konsultację. Wychodzi się z niej z rozpisanym planem, harmonogramem i sumą na dole — także wtedy, gdy ta suma brzmi „zróbmy na razie jedno piętro".

    Najczęściej zadawane pytania

    Tak i najczęściej właśnie tak układam plan, bo mięsień i warstwa nad nim to dwa różne piętra. Zmienia się tylko kolejność i odstępy między zabiegami.

    W większości przypadków najpierw redukcję. Mięsień zbudowany pod grubą warstwą tłuszczu jest niewidoczny, więc efekt serii EMS byłby nieoczywisty mimo realnej zmiany.

    Około dwóch tygodni. Po zassaniu fałdu strefa bywa tkliwa i obrzęknięta, a dociskanie do niej płytek EMS jest niekomfortowe.

    Nie na tej samej okolicy. Rozdzielam je o dwa, trzy dni, dzięki czemu oba zabiegi i tak mieszczą się w jednym tygodniu.

    Przy typowym scenariuszu, czyli kriolipolizie na podbrzusze i serii sześciu do ośmiu sesji EMS, rzędu dwóch i pół do trzech tysięcy złotych rozłożonych na dwa, trzy miesiące.

    Powiązane zabiegi

    Karolina Cyrek

    Autorka artykułu

    Karolina Cyrek

    Właścicielka Estelium, ekspertka technologii estetycznych

    Założycielka Estelium. Ekspertka technologii estetycznych i doboru zabiegów hi-tech.

    Wszystkie artykuły

    Potrzebujesz indywidualnej oceny?

    Umów się na bezpłatną konsultację

    Porozmawiamy o Twoim problemie, ocenimy stan skóry i zaproponujemy realne rozwiązania – bez zobowiązań.

    Zarezerwuj wizytę

    Przeczytaj też